Blog > Komentarze do wpisu
Program na licencji - 50 niezapomnianych chwil futbolu (czê¶æ 1)

W wakacyjne miesi±ce niemal wszystkie stacje telewizyjne karmi± nas wszelkiej ma¶ci powtórkami. Zaczynaj±c od seriali (telenowel), koñcz±c na widowiskach sportowych. Nastaje moment, kiedy staje siê to na tyle irytuj±ce, i¿ gapienie w szklany ekran ograniczamy do minimum. W moim przypadku wygl±da to tak, ¿e gdyby nie by³o transmisji spotkañ polskich klubów w eliminacjach europejskich pucharów, to jedynym kana³em d³u¿ej przeze mnie ogl±danym by³by... TVN Style. Naprawdê, nie ¿artuje. To niby program dla kobiet, ale jest kilka pozycji w ramówce, które z pewno¶ci± zainteresuj± tak¿e mê¿czyzn. We¼my na przyk³ad cykl "66 niezapomnianych...".

Prosty pomys³, dynamiczna formu³a i ¶wietnie dobrane grono go¶ci. Tak, w skrócie, wygl±daj± najwa¿niejsze atuty "66 niezapomnianych...". Programu, który przede wszystkim opiera siê na rozmowach o gustach, sypaniu anegdotami, przypominaniu wa¿nych, a czê¶ciej niewa¿nych wydarzeñ, osób, skandali czy dzie³. Wszystko to w lu¼nej, mi³ej atmosferze podszytej spor± doz± humoru. Dziêki temu "66 niezapomnianych..." od kilku lat go¶ci na antenie TVN Style i niezmiennie cieszy siê popularno¶ci±.

Którego¶ dnia wpad³em na pomys³ polegaj±cy na podkradniêciu formu³y "66..." i stworzeniu w oparciu o ni± w³asnego zestawienia. Oczywi¶cie, dotycz±cego historii futbolu. W ten sposób chcia³bym uczciæ oficjalny start nowego sezonu w europejskiej pi³ce, który wyznacza mecz o Superpuchar Europu (27 sierpnia. Opublikuje wtedy,najprawdopodobniej, drug± czê¶æ zestawienia, a kto wie czy z powodów proceduralnych te¿ nie trzeci±).

Moja "lista pi³karskich przebojów" bêdzie liczyæ tylko (albo a¿, wed³ug mniej zainteresowanych czytelników) 50 pozycji. Wybór wydarzeñ i ich opis jest ekstremalnie subiektywnym spojrzeniem autora. Mile widziane komentarze, skargi i w³asne wspomnienia zwi±zane z opisywanymi faktami. 50 niezapomnianych chwil futbolu. Zapraszam !

50. Kolumbijska szopa
Carlos Valderrama jest jednym z najwybitniejszych pi³karzy w historii po³udniowoamerykañskiego futbolu. Ca³y ¶wiat pamiêta go jednak wy³±cznie z powodu wyj±tkowo bujnej, charakterystycznej blond czupryny. El Pibe (Dzieciak) na sta³e zapisa³ siê w ¶wiadomo¶ci kibiców pi³karskich i nawet dzi¶ na pytanie o nazwisko jakiegokolwiek zawodnika z Kolumbii, 9 na 10 odpowiedzia³oby : Valderrama.
Przykre, ¿e nigdy nie zaistnia³ w Europie. By³ predysponowany do gry w klubach pokroju Barcelony, Realu czy Milanu, a skoñczy³ w Realu Valladolid i Montpellier. Có¿, przynajmniej zapisa³ ³adn± kartê w sztuce fryzjerskiej. Afro a'la Valderrama w latach 90-tych wcale nie by³o rzadkim zjawiskiem. Nawet podczas jednej z zabaw szkolnych moja kole¿anka, któr± przy okazji pozdrawiam, skopiowa³a styl uczesania kolumbijskiego gwiazdora. Pewnie nie celowo, ale jednak.

49. Zwierzyniec - wydanie specjalne
Zwierzêta kochaj± ludzi. Odwrotnie, sytuacja zdarza siê rzadziej. Niestety, codziennie jeste¶my bombardowani informacjami na temat katowania naszych "braci mniejszych" czy znêcania siê nad nimi. Czasem jednak zwierzêta potrafi± siê zaskakuj±co "odgry¼æ" cz³owiekowi za z³e traktowanie. Jednym ze sposobów jest sabotowanie imprez sportowych.
Najbardziej spektakularny wystêp zaliczy³a szara wiewiórka amerykañska, która w 2006 roku przerwa³a na blisko minutê pó³fina³ Ligi Mistrzów Arsenal - Villareal. Sympatyczny gryzoñ bez respektu biega³ wokó³ nóg pi³karzy, by nastêpnie dostojnie przy akompaniamencie trybun opu¶ciæ murawê stadionu Highbury. Po meczu kibice Arsenalu ¿artobliwie twierdzili, ¿e wiewiórka by³o podstawionym agentem wrogiego Tottenhamu, natenczas bezskutecznie walcz±cego o grê w Champions League.
Spore zamieszanie wywo³a³a równie¿ para sów, które nawiedzi³y obiekt w Helsinkach podczas starcia reprezentacji Finlandii i Belgii. Ptaki oblecia³y murawê, dwukrotnie usiad³y na poprzeczkach i ostatecznie przynios³y Finom szczê¶cie. W momencie ich pojawienia siê na stadionie, wynik by³ bezbramkowy. Kiedy odlecia³y gospodarze zdobyli dwie bramki i wygrali 2:0. Fani Suomi uznali, ¿e sowom nale¿y siê jakie¶ podziêkowanie i nadali swojej reprezentacji przydomek ... Sowy (fin. Huhhakajat).
Na polskim podwórku zwierzêta te¿ nie pró¿nowa³y. Sporo mog± o tym powiedzieæ byli i obecni pi³karze Wis³y Kraków. Zawodnicy spod znaku Bia³ej Gwiazdy musieli sobie radziæ ze szczurami i niesfornym psem.

48. Pi³karze, nie stadionowe miêczaki
Koncern Nike to ¶wiatowy gigant na rynku produkcji odzie¿y sportowej. Dodajmy, obrzydliwie bogaty gigant. Amerykañska firma w ci±gu roku wydaje setki milionów dolarów na promocje, której celem czêsto jest zatuszowanie bardzo marnej jako¶ci produktów. Reklamy z charakterystyczn± ³y¿w± s± wszêdzie. I uprzedzaj±c ewentualne pytania - nie, zupe³nie mi to nie przeszkadza. W koñcu, rynek jest nieub³agany. ¯a³uje tylko jednego. Obni¿enia poziomu spotów produkowanych dla Nike.
Prze³om XX i XXI wieku to najlepszy okres w reklamowej historii Nike. Któ¿ nie pamiêta reklamy ze s³ynnymi mini-meczami rozgrywanymi w klatce umiejscowionej na statku, gdzie mistrzem ceremonii by³ Eric Cantona. Chyba nie ma te¿ osoby nie pamiêtaj±cej spotu z udzia³em najlepszych pi³karzy ¶wiata zmuszonych do stawienia czo³a ninja-robotom i odzyskania nowego modelu pi³ki Nike. Z tej ostatniej reklamówki do historii przesz³a sztuczka techniczna Edgara Davidsa, której wielu moich kolegów do znudzenia próbowa³o siê nauczyæ podczas podwórkowych gier.
W tym wszystkim najlepsze jednak by³o to, ¿e do reklam wybierano prawdziwych mê¿czyzn, a zarazem dobrych futbolistów. Teraz to rzadko¶æ. Na ekranach króluj± metroseksualne podróbki z, przepraszam za s³owo, "wyphotoshopowanymi" kaloryferami na brzuchu. Ehh, jak ¶piewa³a Helena Vondrackova (a mo¿e Maryla Rodowicz ?) - To se nevrati.

47. Dennnnis Beeeergkamp !
Mistrzostwa ¦wiata we Francji by³y pierwsz± du¿± imprez± pi³karsk±, któr± obejrza³em ¶wiadomie od pocz±tku do koñca. Sporo szczegó³ów - ze wzglêdu na nazwijmy to delikatnie niesportowy tryb ¿ycia i up³yw czasu - zatar³o siê ju¿ w pamiêci. Nadal jednak doskonale pamiêtam losy reprezentacji Holandii w tamtym czempionacie. 0:0 z Belgi±, a jako bonus czerwona kartka dla Kluiverta. Potem 5:0 z Kore± Po³udniow± z polskim akcentem w postaci sêdziego Ryszarda Wójcika. Zmagania w grupie zakoñczy³ remis 2:2 z nieobliczalnym Meksykiem. Potem by³o jeszcze ciekawiej. Zwyciêstwa z Jugos³awi± (2:1) i Argentyn± (2:1), znakomity mecz z Brazyli± zakoñczony pechowo w rzutach karnych i na koniec emocjonuj±cy, choæ przegrany mecz o trzecie miejsce z g³odn± sukcesu Chorwacj±. Wiele emocji, a jeszcze wiêcej wzruszeñ towarzyszy mi, kiedy wspominam lato 1998 roku.
Dlatego, gdy chcê wróciæ do tamtych chwil w³±czam komentarz Jacka van Geldera z ostatnich minut æwieræfina³u Holandia - Argentyna. Miód na moje uszy, co inni mog± traktowaæ jak pochwa³ê szaleñstwa. Dla mnie komentarz stulecia, be¿ ¿adnych w±tpliwo¶ci.

46. Rzuæ palenie razem z ... Cruyffem
Palenie to przebrzyd³y na³óg. Niby na pierwszy rzut oka niewinny, w d³u¿szej perspektywie mo¿e byæ wyniszczaj±cy. Lekarze ostrzegaj±, organizacje spo³eczne prze¶cigaj± siê w kampaniach profilaktycznych, a ludzie jak palili tak pal± nadal. W tym gronie nie brakuje tak¿e sportowców. Jednym z najs³ynniejszych sportsmanów, który lubi³ pu¶ciæ dymka by³ Johan Cruyff. Genialny pomocnik reprezentacji Holandii pali³ jak smok. I co ciekawe w czasach jego zawodniczej kariery, nikomu to nie przeszkadza³o ! Po zajêciu miejsca na ³awce trenerskiej nie zrezygnowa³ z na³ogu.
Otrze¼wienie przysz³o w momencie, kiedy "Boski Johan" podupad³ na zdrowiu. Po zawale Cruyff rzuci³ palenie i w³±czy³ siê do walki z nikotynizmem. Do historii (i legendy zarazem) przesz³a francuska reklama w której wicemistrz ¶wiata z 1974 roku fenomenalnie podbija paczkê papierosów, aby po krótkiej ¿onglerce wykopaæ j± daleko przed siebie. Kampania okaza³a siê olbrzymim sukcesem, a Cruyff jeszcze raz na du¿± skalê zaprezentowa³ swoj± techniczn± wielko¶æ.

45. Argentyna czy Meksyk ? Serpentyny czy Fala ?
Ka¿dy kolejny mundial ma swoje rytua³y. Jedne s± irytuj±ce (wuwuzele w RPA), inne budz± najwy¿ej u¶miech politowania (piknikowa atmosfera w USA). Bywaj± te¿ takie zwyczaje, które d³ugo po danym turnieju ¿yj± w³asnym ¿yciem. Tak by³o z serpentynami podczas i po M¦ '78 oraz meksykañsk± fal± w M¦ '86. Obie formy kibicowania do dzi¶ s± regularnie stosowane i wci±¿ budz± pozytywne emocje. Nie tylko na stadionach. Przypomina mi siê, jak bodaj¿e w II klasie liceum podczas æwiczeñ przeciwpo¿arowych ca³a szko³a musia³a opu¶ciæ budynek i ustawiæ siê klasami na obrysie ³uku. Wraz z kilkoma kolegami zaintonowali¶my wtedy "Leci fala leci" i po kilku sekundach konsternacji - uda³o siê. Meksykañska fala ruszy³a, w samym ¶rodku Tarnowa. Dochodzi³o po³udnie. To by³y czasy...

44. Rudy, rudy, rudy... zbieg.
Polskie media lubi± i chêtnie pisz± o transferach zagranicznych zawodników z naszej ligi. Po pierwsze dlatego, ¿e jest im to na rêkê. Negocjacje transferowe mog± trwaæ tygodniami, a gazetê trzeba czym¶ wype³niæ. Po drugie natomiast, dla rodzimych ¿urnalistów ka¿dy wyjazd Polaka do zachodniego klubu jest wydarzeniem niecodziennym. Jest to trochê dziwne, bior±c pod uwagê fakt, i¿ co rok (lub pó³) co najmniej kilku pi³karzy opuszcza Ekstraklasê. Byæ mo¿e ta "dziennikarska sraczka transferowa" ma swoje korzenie w historii.
W PRL-u transfery pi³karzy do zagranicznych klubów by³y rzadko¶ci±. Najczê¶ciej zawodnik móg³ wyjechaæ na Zachód po skoñczeniu 30 lat, a i tak nie obywa³o siê przy tym bez negocjacji na wysokim szczeblu ministerialnym. W ten sposób najlepsi polscy pi³karze z lat 60-tych, 70-tych i 80-tych, zamiast graæ dla Realu, Bayernu czy Milanu, kontynuowali kariery w zespo³ach pokroju Auxerre, Nantes, Lokeren czy Hellasu Werona. By³ jednak w historii polskiej pi³ki zawodnik, który w spektakularny sposób omin±³ wszelkie procedury. Nazywa³ siê Rudy. Andrzej Rudy.
Opowie¶æ jest godna napisania scenariusza filmowego. Jest listopad 1988 roku. Reprezentacja Polski znajduje siê na zgrupowaniu we W³oszech, gdzie ma zagraæ z dru¿yn± gwiazd Serie A. Dwa dni przed meczem Rudy ucieka z hotelu. Po pewnym czasie znajduje siê w Niemczech, gdzie szuka dla siebie klubu, a dla dziewczyny idealnego miejsca do ¿ycia. Podobno to w³a¶nie Anna, któr± Rudy pozna³ we Wroc³awiu namówi³a go do ucieczki i zamieszkania w Niemczech. Dziewczyna mia³a swoje ambicje zwi±zane z prac± w modelingu i chcia³a je realizowaæ zagranic±.
Epilog historii jest s³odko-gorzki. Anna Rudy wielkiej kariery nie zrobi³a. Za to Andrzej Rudy trafi³ do Ajaksu Amsterdam i mo¿e szczyciæ siê mianem jedynego Polaka, który gra³ dla tego klubu. Szkoda tylko, ¿e przez jedn± g³upi± decyzje reprezentacja straci³a na lata znakomitego pomocnika.



43. Sztukmistrz z Algierii
Fina³ Pucharu Mistrzów anno domini 1987, nie zapowiada³ siê specjalnie fascynuj±co. Bayern Monachium bez wiêkszych problemów mia³ poradziæ sobie z portugalskim FC Porto. I pocz±tkowo wszystko na to wskazywa³o. W 24 minucie Voegl pokona³ Józefa M³ynarczyka strzeg±cego bramki "Smoków". Porto gra³o bez przys³owiowego "pazura" i rzadko przedostawa³o siê na przedpole bramki Bawarczyków. Jednak na 12 minut przed koñcem dosz³o do zdarzenia, które odmieni³o losy meczu. Po sk³adnej akcji Paolo Futre, Rabah Madjer wyrówna³. I nie by³oby w tym nic niezwyk³ego, gdyby nie sposób w jaki to uczyni³. Algierczyk nie zwa¿aj±c na stawkê meczu i odpowiedzialno¶æ, jaka na nim ci±¿y³a uderzy³... piêt±.
Odwa¿na decyzja napastnika z pó³nocnej Afryki natchnê³a jego kolegów do walki. Trzy minuty pó¼niej mistrzowie Portugalii prowadzili 2:1 i nie oddali ju¿ zwyciêstwa. W ten sposób Porto zdoby³o swój pierwszy europejski tytu³, a Madjer przeszed³ do historii europejskiej pi³ki.

42. Alex Ferguson : Serwus, jestem nerwus
Sir Alexa Fergusona nie trzeba chyba nikomu przedstawiaæ. A je¶li trzeba to od razu zapraszam do punktu 29, choæ ten dopiero uka¿e siê w drugiej czê¶ci.
W ka¿dym razie Alex Ferguson wielkim trenerem by³ i ca³y czas jeszcze jest. Znakomity taktyk, charyzmatyczna osobowo¶æ, ale i na jego ¿yciorysie jest pewna plama. Otó¿ szkocki menad¿er s³ynie z du¿ego temperamentu podczas przerw miêdzy po³owami. Szczególnie, kiedy Manchester United przegrywa. Dobitnie, a wrêcz substancjalnie przekona³ siê o tym David Beckham. Podczas przerwy jednego ze spotkañ, Ferguson wzburzony postaw± swoich graczy kopn±³ stoj±cy na ¶rodku szatni but. Pech chcia³, ¿e pi³karskie obuwie wyl±dowa³o na wysoko¶ci ³uku brwiowego Beckhama. W kolejnych spotkaniach Becks wystêpowa³ z kilkoma szwami i niewielkim opatrunkiem, co oszpeci³o jego "³adn± bu¼kê" i... rozw¶cieczy³o ma³¿onkê Victoriê. By³a cz³onkini Spice Girls nie traci³a czasu. Szybko przekona³a mê¿a do zmiany klubu i kilka miesiêcy po "dniu lataj±cego buta" oboje znale¼li siê w Madrycie.



41. PrzeGazzowa³
W latach 90-tych alkohol la³ siê strumieniami nie tylko w¶ród polskich ligowców i reprezentantów kraju. ¦miem nawet twierdziæ, ¿e red. W. Kowalczyk i spó³ka, to przy Paulu Gascoigne, Tonym Adamsie i Teddym Sherringhamie - cienkie Bolki. Angielscy pi³karze regularnie pojawiali siê w pubach, a zdjêcia z tych eskapad nierzadko pojawia³y siê w prasie bulwarowej. Nie przeszkadza³o im to jednak dobrze dobrze graæ w pi³kê, o czym ¶wiadczy awans do pó³fina³u Euro 96. Gascoigne by³ wtedy w wybornej formie. Szczególnie by³o to widaæ w meczu ze Szkocj±, kiedy popisa³ siê wspania³± akcj±, zdoby³ bramkê, a nastêpnie sugestywnie siê z niej cieszy³. Pi³karz le¿a³ na murawie, a koledzy z bidonów wlewali mu wodê do gard³a. Do podobnych scen dochodzi³o we wspomnianych wcze¶niej pubach. Z jedn± tylko ró¿nic±. Bidony z woda zastêpowa³y butelki tequilli lub whisky.
Po mistrzostwach stroma równia pochy³a Gascoigne'a. Gra³ w coraz s³abszych klubach, a uzale¿nienie od alkoholu i w dalszej perspektywie leków tylko narasta³o. W ostatnich latach podj±³ kilka prób samobójczych. Sta³ siê wrakiem cz³owieka i obiektem dzia³añ bukmacherów, którzy przyjmuj± zak³ady, kiedy by³y pi³karz wreszcie skutecznie targnie siê na swoje ¿ycie. Ot, typowa do bólu historia upadku znakomitego sportowca.

40. Filozofia Kung-Fu czyli Cantona mnie bije
Eric Cantona to kto¶ wiêcej ni¿ pi³karz. Trudno nawet znale¼æ jedno konkretne okre¶lenie, które idealnie pasowa³oby do uwielbianego przez Anglików francuskiego napastnika. Pretor ludowy, heros, mo¿e naturalny przywódca... W trakcie swojej kariery Cantona s³yn±³ z trzech rzeczy - umiejêtno¶ci, dobrych kontaktów z mediami i kontrowersyjnych zachowañ. Najbardziej spektakularne by³o pobicie kibica Crystal Palace podczas meczu ligowego. Fan dru¿yny z po³udniowego Londynu zwymy¶la³ Cantonê, a ten niewiele my¶l±c w stylu kung-fu przeskoczy³ bandê i próbowa³ sam wymierzyæ sprawiedliwo¶æ. Skutki by³y takie, ¿e w³adze Premiership zawiesi³y gracza na 9 miesiêcy. Cantona nie ¿a³owa³ swojego czynu, a jego t³umaczenie ataku na kibica nie powstydzi³by siê ¿aden filozof. Brzmia³o ono mniej wiêcej tak :
"Kiedy mewy ¶ledz± ³ajbê, to tylko dlatego, poniewa¿ my¶l±, i¿ do morza bêd± wrzucane sardynki". Enigmatyczne, ale jak¿e trafne.

39. "Wystêp Beckenbauera jest pewnym zaskoczeniem"
Grupa Monty Pythona ma na koncie trzy pe³nometra¿owe filmy i kilkadziesi±t odcinków swojego "Lataj±cego Cyrku". W wielu krêgach nadal jest kultowym zjawiskiem i inspiracj± dla twórców kabaretowych. Przykro tylko, ¿e m³odsze pokolenie mniej entuzjastycznie reaguje na skecze sprzed 20-30 lat, albo ich po prostu nie zna. Mój ulubiony numer to mecz filozofów, Niemcy-Grecja. Go¶cinny udzia³ w tym przedsiêwziêciu wzi±³ sam "Keizer", Franz Beckenbauer. W ten sposób najwiêkszy pi³karz swoich czasów sprzymierzy³ si³y z naj¶mieszniejszymi lud¼mi tamtego okresu.
Efekt tej wspó³pracy by³ niezwykle owocny i zaskakuj±cy. Nawet, je¶li sama obecno¶æ Beckenbauera od pocz±tku by³a "pewnym zaskoczeniem".

38. Nie ptak, nie samolot... To Rene Higuita.
W miêdzynarodowej ¶wiadomo¶ci Kolumbia kojarzona jest przede wszystkim ze zorganizowanymi grupami przestêpczymi (kartelami), specjalizuj±cymi siê w wytwarzaniu i rozprowadzaniu narkotyków. Na pocz±tku lat 90-tych rz±d w Bogocie, pod naciskiem Stanów Zjednoczonych, rozpocz±³ walkê z potê¿nymi bossami pó³¶wiatka. Nie by³o to zadanie ³atwe i pewnym momencie wymknê³o siê spod kontroli. Kolumbia stanê³a w obliczu regularnej wojny domowej. Jedyn± si³± zdoln±, choæby na moment pogodziæ zwa¶nione strony (wojsko i narkotykowe jednostki paramilitarne) by³a pi³karska reprezentacja.
Kolumbijczycy byli rewelacj± el. M¦ '94 (m.in pokonali 5:0 Argentynê w Buenos Aires !). Prezentowali futbol zdecydowany, oparty na szybkiej grze skrzyd³ami. Nie by³o to niby nic odkrywczego, ale przynios³o skutek. Tamta dru¿yna oparta by³a na Valderramie (o którym pisa³em wcze¶niej), Asprilli, Gomezie i Escobarze. Jednak nie mniejsz± rolê odgrywa³, Rene Higuita.
Kiedy w 1995 roku, Anglia podejmowa³a Kolumbijczyków na starym, dobrym Wembley - widownia najg³o¶niejszymi brawami nagrodzi³a w³a¶nie Higuitê. Po strzale Jamiego Redknappa, kolumbijski bramkarz z³o¿y³ siê jak do salta w przód i obiema nogami daleko wybi³ pi³kê.
Nigdy wcze¶niej, a tym bardziej pó¼niej ¿aden bramkarz nie interweniowa³ równie spektakularnie.

37. Ach, ¶pij kochanie...
Repertuar pi³karskich "cieszynek" czyli sposobów wyra¿ania rado¶ci po zdobyciu gola jest praktycznie nieograniczony. By³y ju¿ cieszynki grupowo-teatralne (Piotr Rocki i jego popisy w Odrze Wodzis³aw), cieszynki tematyczne (Remigiusz Jezierski i jego zwierz±tka), cieszynki charakterystyczne (samolocik Vincenzo Montelli, kusza Andy'ego van der Meyde, rewolwery Luisa Suareza). Interesuj±ca jest natomiast geneza tzw. "ko³yski". Po raz pierwszy zaprezentowa³ j± ¶wiatu Brazylijczyk, Bebeto. Po strzeleniu gola w meczu z Holendrami podczas M¦ '94, napastnik Canarinhos podbieg³ do linii bocznej, charakterystycznie u³o¿y³ rêce i swobodnie je rozko³ysa³. Potem do³±czyli do niego koledzy i zrobili to samo. Gest przyj±³ siê na tyle dobrze, ¿e sta³ siê pewn± tradycj±. Po strzelonych bramkach ¶wie¿o upieczeni tatusiowie lub ich koledzy z dru¿yny wykonuj± ko³yskê i w ten sposób dedykuj± trafienie ¿onom i nowo narodzonym obywatelom.
Wiadomo, rodzina zawsze na pierwszym miejscu... A i komentatorzy mog± widzom przy okazji sprzedaæ plotkarskiego newsa.

36. Bohater mimo woli
My¶lisz Bundesliga, najczê¶ciej mówisz Bayern Monachium - takie stwierdzenie jest prawdziwe, choæ jednocze¶nie krzywdz±ce. W niemieckiej ekstraklasie na przestrzeni lat jej istnienia istotn± rolê (równie¿ w europejskich pucharach) odgrywa³a ca³a paleta klubów. Niektóre jak Borussia Dortmund dopiero teraz, po okresie gwa³townego upadku, wracaj± na nale¿ne im miejsce. W 1997 roku ¿ó³to-czarni byli na ustach ca³ej pi³karskiej Europy. Na Stadionie Olimpijskim w Monachium dosz³o do jednego z najbardziej zaskakuj±cych fina³ów Ligi Mistrzów. Naprzeciw Borussii stanê³a niewyobra¿alnie silna jedenastka Juventusu Turyn i... musia³a uznaæ wy¿szo¶æ gospodarzy.
Pocz±tek meczu nale¿a³ do Borussii. Dwie bramki Karla Heinza Riedle zaskoczy³y w³oski zespó³. Po kilkunastu minutach szoku, gola dla Juve zdoby³ Del Piero. Druga po³owa by³a wyrównana i gdyby nie wydarzenie z 71 minuty, kto wie czy "Stara Dama" nie doprowadzi³aby do remisu. Wtedy to wprowadzony zaledwie kilkana¶cie sekund wcze¶niej Lars Ricken otrzyma³ dobre podanie z g³êbi pola i bez zastanowienia uderzy³ z ponad 30 metrów. Lob niemieckiego rezerwowego kompletnie zaskoczy³ wysuniêtego Peruzziego. By³ to najpiêkniejszy i najwa¿niejszy gol w karierze Rickena. Dziêki temu sta³ siê legend± Borussii, ale w kolejnych latach prze¿ywa³ masê problemów. Czêste kontuzje sprawi³y, ¿e z sezonu na sezon gra³ coraz gorzej i nigdy wiêcej tak naprawdê nie zaistnia³ w pierwszej jedenastce zespo³u z Zag³êbia Ruhry.

35. Zemsta jest rozkosz± Bogów (tak¿e tych pi³karskich)
Diego Armando Maradona jest jak awers i rewers tej samej monety. Z jednej strony widzimy genialnego pi³karza, którego zagrania nawet dzisiaj ogl±da siê z zapartym tchem. Z drugiej cz³owieka lubi±cego drogê na skróty. Zagubionego cwaniaczka, buntownika d±¿±cego do wielko¶ci za wszelk± cenê. Maradona w trakcie swojej kariery, w kwestiach negatywnych, zas³yn±³ przede wszystkim stosowaniem narkotyków, oszustwem w meczu z Angli± (o czym pó¼niej), kontaktami z neapolitañsk± mafi±, a tak¿e malwersacjami finansowymi za co do teraz jest ¶cigany przez w³oskiego fiskusa. Niewielu jednak ³±czy Maradonê z bójkami podczas meczów. A to b³±d, bo i "Boskiemu" zdarzy³o siê uczestniczyæ w pi³karskiej drace.
Jego pierwszym europejskim przystankiem w karierze by³a Barcelona. Argentyñczyk trafi³ do niej po mundialu w 1982 roku, ale nie zd±¿y³ nawet dobrze zadebiutowaæ. W jednym z ligowych spotkañ, obroñca Athletic Bilbao, Andoni Goikoetxea z³ama³ mu nogê. Rekonwalescencja trwa³a trzy miesi±ce, lecz dopiero rok pó¼niej sprawa znalaz³a swój epilog. Tym razem w rolê tego z³ego wcieli³ siê Maradona. Brutalnie zaatakowa³ Goikoetxee, a nastêpnie rozpêta³ bójkê z udzia³em wszystkich pi³karzy znajduj±cych siê w tym momencie na murawie. Argentyñczyka nie ominê³a kara indywidualna (czytaj : dyskwalifikacja). Dodatkowo musia³ osobi¶cie stawiæ siê u króla Juana Carlosa i przeprosiæ za swoje zachowanie. Maradona pokornie spe³ni³ pro¶bê, a kiedy odchodzi³ do Napoli podarowa³ hiszpañskiemu monarsze reprezentacyjn± koszulkê Argentyny.

34. Bramkarz ze snajperskim nosem
Bramkarz to zazwyczaj najbardziej niedoceniana i niewdziêczna osoba w dru¿ynie. Po zwyciêskich meczach i zachowaniu czystego konta jest wychwalany pod niebiosa. Kiedy jednak oka¿e chwilê s³abo¶ci i pope³ni b³±d, którego konsekwencj± jest strata bramki - z miejsca staje siê koz³em ofiarnym. W historii pi³ki no¿nej byli bramkarze próbuj±cy zachowaæ status quo, miêdzy skrajnymi opiniami. Czêsto przy w³asnym udziale w ofensywnych poczynaniach zespo³u.
Kiedy my¶lê o bramkarzach, którzy w trakcie trwania swojej kariery zdobyli wiêcej ni¿ jednego gola (b±d¼ w ogóle jakiego¶ strzelili) do g³owy przychodz± mi trzy nazwiska. Hans Joerg Butt, Rodrigo Ceni i Jose Luis Chilavert. Ca³a trójkê ³±czy fakt, i¿ nigdy nie odznaczali siê wielkimi umiejêtno¶ciami stricte bramkarskimi. Za to dziêki swoim umiejêtno¶ci± strzeleckim zawsze byli na medialnym piedestale. Szczególnie dobrze widaæ to na przyk³adzie Chilaverta. Paragwajczyk by³ bramkarzem, z ca³ym szacunkiem, ¶rednim. Za to posiada³ dar w postaci znakomitego wykonywania sta³ych fragmentów gry. Strzela³ mnóstwo bramek, przede wszystkich z rzutów wolnych. I to niezale¿nie od rangi spotkania. Nawet podczas fina³ów Mistrzostw ¦wiata wybiega³ z bramki i bieg³ przez ca³e boisko, tylko po to, ¿eby wykonaæ kolejny rzut wolny. Dlatego w³a¶nie pomimo braku spektakularnych sukcesów na niwie klubowej i reprezentacyjnej, Chilavert zas³uguje na miejsce w historii futbolu. Nawet, je¶li tylko w charakterze ciekawostki.

33. Prawie "dwucyfrówa"
Bie¿±cy rok jest dla mnie w pewien sposób wyj±tkowy. Bodaj pierwszy raz w moim ¶wiadomym ¿yciu opu¶ci³em transmisje fina³u europejskiego pucharu. Nad meczem FC Porto - Sporting Braga przed³o¿y³em koncert Abradaba i zrobi³em najlepiej jak mog³em. Wewn±trz portugalska batalia by³a mówi±c oglêdnie i opieraj±c siê na relacjach ¶wiadków, ma³o atrakcyjna. Dok³adnie 10 lat wstecz na nudê w finale Pucharu UEFA, nikt nie móg³ narzekaæ. Liverpool i rewelacyjne Alaves stworzy³y w Dortmundzie niezapomniane widowisko.
Murowanym faworytem byli Anglicy. I wiele wskazywa³o, ¿e podopieczni Gerarda Houlliera nie bêd± mieli problemów z ud¼wigniêcie roli faworyta. Po 20 minutach prowadzili 2:0, a na przerwê schodzili z wynikiem 3:1. Ale ambitny zespó³ z pó³nocny Hiszpanii nie odpuszcza³ i gra³ do koñca. W regulaminowym czasie gry by³o 4:4 ! O zwyciêstwie Liverpoolu zadecydowa³ z³oty, samobójczy gol Geli ze 117 minuty.
Dziewiêæ bramek w fina³owym spotkaniu europejskich rozgrywek to wynik, który potem siê nie powtórzy³. Dlatego do dzi¶ z rozrzewnieniem wspominam tamten majowy wieczór.

32. Bolesne otwarcie
Mistrzostwa ¦wiata w 2002 roku zapowiada³y siê znakomicie. Przede wszystkim dlatego, ¿e turniej tej rangi po raz pierwszy zago¶ci³ na kontynencie azjatyckim. I to od razu w dwóch krajach - Korei Po³udniowej i Japonii. Niestety (a dla niektórych -stety) mistrzostwa sta³y na przeciêtnym poziomie, a czê¶ciej ni¿ o grze poszczególnych zespo³ów i pi³karzy dyskutowa³o siê o pomy³kach sêdziów, faworyzowaniu gospodarzy i pogromie g³ównych kandydatów do tytu³u.
Najbardziej przykre po¿egnanie z Azj± zaliczy³a reprezentacja Francji. W meczu otwarcia urzêduj±cy mistrzowie ¦wiata i Europy przegrali 0:1 z Senegalem - by³± koloni± i zespo³em w 95 % z³o¿onym z zawodników graj±cych we francuskiej Ligue 1, którymi z ³awki rezerwowych dowodzi³ Francuz, Bruno Metsu. W trakcie tego spotkania dobitnie by³o widaæ ogromne zmêczenie graczy znad Sekwany po trudach sezonu w Europie, a tak¿e (lub mo¿e przede wszystkim) zmierzch pokolenia wyselekcjonowanego przez Aime Jacqueta. Podczas nastêpnych spotkañ nie by³o wcale lepiej. Bezbramkowy remis z Urugwajem i pora¿ka 0:2 z Dani± sprawi³y, ¿e Francuzi musieli przedwcze¶nie wracaæ do kraju
A Senegal ? Có¿, ten bazuj±c na euforii po inauguracyjnym triumfie, ostatecznie dotar³ do æwieræfina³u i zosta³ okrzykniêty rewelacj± turnieju. Umar³ król, niech ¿yje król - mo¿na by³oby tak skonstatowaæ koreañsko-japoñski turniej, który ostatecznie wygrali Brazylijczycy po zwyciêstwie w finale nad Niemcami.

31. Harcownicy zza kurtyny
Pi³ka no¿na jest wynalazkiem kultury Zachodu. W koñcu przyjmuje siê, ¿e powsta³a w Anglii. Potem jej ekspansja te¿ pod±¿a³a na zachód do Ameryki Po³udniowej i równolegle po³o¿onych krajów Europy kontynentalnej (W³och, Szwajcarii, Holandii, Hiszpanii). Do Europy Wschodniej futbol trafi³ z pewnym opó¼nieniem. I o ile nie prze³o¿y³o siê to na warto¶æ narodowych reprezentacji z tego rejonu ¶wiata (genialny zespó³ Wêgier w latach 50-tych, znakomita dru¿yna ZSRR nied³ugo pó¼niej), tak kluby zza ¿elaznej kurtyny d³ugo nie mog³y z³amaæ hegemonii zachodnich potêg. Pierwsz± dru¿yn± z bloku wschodniego, która wygra³a fina³ europejskich rozgrywek by³ Slovan Bratys³awa. W 1969 roku zawodnicy z Czechos³owacji pokonali w finale Pucharu Zdobywców Pucharów s³ynn± Barcelonê (3:2). Pó¼niej, w latach 70-tych dobrze radzi³y sobie dru¿yny z ZSRR (m.in Dynamo Moskwa i Dynamo Kijów). Nie nale¿y tak¿e zapomnieæ o Górniku Zabrze, finali¶cie PZP z roku 1970. Jednak najwiêksze sukcesy klubowe dla wschodniego zaci±gu przysz³y pod koniec lat 80-tych i na pocz±tku 90-tych.
Najwiêksze powody do dumy mo¿e mieæ Steaua Bukareszt. W 1986 roku Rumuni niespodziewanie wygrali w finale Pucharu Mistrzów z Barcelon±. Do tego w jakich okoliczno¶ciach ! Po 90 minutach i dogrywce by³ bezbramkowy remis. W serii rzutów karnych na drodze Kataloñczyków stan±³ bramkarz Steauy, Helmuth Duckadam. Zawodnik maj±cy niemieckie korzenie obroni³ wszystkie cztery karne egzekwowane przez graczy Blaugrany i zosta³ bohaterem ca³ej Rumunii i rz±dz±cej krajem rodziny Ceausescu (syn dyktatora, Valentin by³ prezesem Steauy - przyp.red).
W podobnych okoliczno¶ciach boiskowych, za to zupe³nie innych pod wzglêdem politycznym, dosz³o do triumfu jugos³owiañskiej Crveny Zvezdy Belgrad. W maju 1991 roku dawno upad³ kurz po zburzeniu muru berliñskiego i Europa Wschodnia wchodzi³a w now± fazê rozwoju. Jugos³awia natomiast nadal by³a swoistym chwiejnym skansenem komunistycznym, który jak szybko pokaza³ czas run±³ z ogromny hukiem i poch³on±³ tysi±ce ofiar. W trakcie fina³u pomiêdzy Crven± a Olympiquem Marsylia, echa wojny jeszcze nie by³o s³ychaæ. Co wiêcej w sk³adzie belgradzkiego klubu zgodnie wspó³pracowali przedstawiciele wszystkich narodów ba³kañskich - Chorwaci, Serbowie, Czarnogórcy, Bo¶niacy, Macedoñczycy - ku chwale jugos³owiañskiej pi³ki.
Mecz by³ wyrównany, ale to OM przewa¿a³o. Ostatecznie jednak bramki nie pad³y i znów zwyciêzce musia³y wy³oniæ rzuty karne. W nich lepsi okaza³a siê Crvena wygrywaj±c 5:3. Ostatnia bramka, pieczêtuj±ca zwyciêstwo Crveny, nabiera we wspó³czesnym kontek¶cie symbolicznego znaczenia. By³ to ostatni triumf dru¿yny ze wschodu w Pucharze Mistrzów (i jego nastêpcy Lidze Mistrzów). Od tamtego momentu ¿adna ze wschodnioeuropejskich dru¿yny nawet nie zbli¿y³a siê do osi±gniêæ Steauy i Crveny.
Obecnie jedyn± dru¿yn± naszego regionu, która jako tako rokuje to Szachtar Donieck. Ale nawet oni chyba nie s± jeszcze gotowi na skuteczn± rywalizacje z Manchesterem United, Barcelon±, Realem czy Milanem.

30. Narodziny Lamy

Spotkania reprezentacji Holandii i Niemiec to prawdziwa futbolowa wojna. Starcie przeciwstawnych ¿ywio³ów. Ma³a Holandia kontra Wielkie Niemcy. Wiêksze emocje (i spinanie po¶ladów) jest po pomarañczowej stronie. Wynika to ze wspólnej historii. Czêsto w formie anegdotycznej podkre¶la siê niegodziwe zachowanie Niemców, którzy ukradli w czasie wojny holenderskie rowery. Zostawiaj±c jednak kwestie polityczne i spo³eczne, trzeba oddaæ, ¿e kiedy obie reprezentacje graj± ze sob± zawsze dzieje siê wiele ciekawego.
Jedno z najbardziej pamiêtnych spotkañ odby³o siê podczas mundialu w 1990 roku. I zosta³o zapamiêtane bynajmniej nie z powodów sportowych. W 22 minucie tamtego spotkania przy linii bocznej starli siê Frank Rijkaard i Rudi Voller. Po faulu Holendra sêdzia odgwizda³ rzut wolny i ukara³ pi³karza ¿ó³t± kartk±. Rijkaard po zdarzeniu wda³ siê w dyskusje z rywalem, a nastêpnie go oplu³. Dos³ownie w kolejnej akcji sytuacja siê powtórzy³a. Tym razem faulowa³ Voller, ale Rijkaard mimo to jeszcze raz u¿y³ ¶liny jako boiskowego orê¿a. Sêdzia Juan Carlos Loustau z Argentyny mia³ ju¿ do¶æ chamskich zachowañ obu pi³karzy i jednocze¶nie wyrzuci³ ich z boiska. Dziêki temu wydarzeniu Rijkaard dorobi³ siê pseudonimu Lama. Sam incydent zosta³ po mundialu zapomniany. Rijkaard przeprosi³ Vollera i sprawa rozesz³a siê po ko¶ciach. Tylko pomimo up³ywu lat, niesmak pozosta³...

CDN...

poniedzia³ek, 22 sierpnia 2011, flisak1900

Komentarze
2011/08/24 11:11:28
48 - Nie ma siê co dziwiæ, ¿e reklama Nike z meczem w klatce jest taka w pytê. Wyre¿yserowa³ j± nie kto inny tylko Terry Gilliam. Zreszt± czuæ w tym spocie klimat jego "12 ma³p".

37 - Ha! Nie wspomnia³e¶ o nieco bardziej kontrowersyjnych metodach manifestowania rado¶ci. Czyli heilowanie a'la Di Canio i absolutny hit, czyli Harry Kewell wci±gaj±cy nosem wapno z linii bocznej.
-
2011/08/24 22:01:56
Akurat wapno wci±ga³ Robbie Fowler (www.youtube.com/watch?v=lsAUL03Xse0), to tak z dziennikarskiego obowi±zku. Co do Di Canio, fakt, trochê pojecha³ po bandzie. Ale przynajmniej zrobi³ to z premedytacj± i zgodnie z w³asnymi przekonaniami, a nie tylko po, ¿eby siê przypodobaæ kibicom Lazio.

Natomiast co do powi±zañ Gilliama z reklamami Nike, to jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Nie wiedzia³em o tym...