Menu

Walking The Line

czyli opowieści człowieka, którego nie było...

Na piłkarską nutę

flisak1900

Przez wiele lat o piłkarskiej reprezentacji Hiszpanii mówiło się, że „gra jak nigdy, a przegrywa jak zawsze”. O reprezentacji Polski można było natomiast powiedzieć, że „gra jak zawsze i przegrywa… jak zawsze”. W końcu któż nie pamięta niechlubnego lania od Portugalii na Mistrzostwach Świata 2002, fatalnej porażki z Ekwadorem cztery lata później czy męczarni drużyny Franciszka Smudy na Euro 2012.

Wszystko wskazuje jednak na to, że czarne chmury nad polską piłką powoli odpływają w dal. Nowe pokolenie reprezentantów walczy bez kompleksów i przesadnego respektu przed rywalami. Nasi grają po prostu we Francji jak z nut, choć tegoroczna propozycja muzyczna mające zagrzewać ich do boju jest co najmniej… dziwna.

vinyl1087794_1280

Tym niemniej od 1974 roku, czyli pierwszego powojennego startu Polaków na wielkiej imprezie, powstało wiele piłkarskich hitów (raczej wątpliwej jakości) wychwalających biało-czerwonych. Przed dzisiejszym, arcyważnym meczem z Ukrainą warto przypomnieć i powspominać niektóre z nich…

Maryla Rodowicz – „Futbol”

Absolutny klasyk. Wpadająca w ucho muzyka, uniwersalny i całkiem poetycki tekst autorstwa Jonasza Kofty, a na deser Maryla Rodowicz - blond wulkan scenicznej ekspresji. W 1974 roku była to taka nasza polska "Bijons". W końcu byle kogo na otwarcie Mistrzostw Świata się nie zaprasza...

Andrzej Dąbrowski – „A Ty się bracie nie denerwuj”

Andrzej Dąbrowski to niezwykły człowiek, o którym powinien powstać długometrażowy film dokumentalny. Piosenkarz (nie tylko znany z "Do zakochania jeden krok"), muzyk, fotograf, a na dodatek... kierowca rajdowy. Prawdziwy człowiek renesansu, który nie boi się nawet reinterpretować polski hip-hop. Pan Andrzej ma na swoim koncie także utwór piłkarski. "A Ty się bracie nie denerwuj" był oficjalnym mundialowym hitem w 1974 roku. Piosenka była lekka, żartobliwa, a w jej nagrywaniu wzięli udział także sami piłkarze reprezentacji Kazimierza Górskiego. Nie przeszkodziło im to jednak w przygotowania do turnieju, gdzie w wielkim stylu wywalczyli 3 miejsce.

Bohdan Łazuka – „Tajemnica Mundialu”

Ta piosenka, znana także pod tytułem "Entliczek, pentliczek", nierozerwalnie związana jest z sukcesem reprezentacji Antoniego Piechniczka na MŚ 1982. Sukcesem, który racjonalnie nie miał prawa się wydarzyć. Od pół roku w Polsce trwał stan wojenny przez co nasza reprezentacja nie mogła zagrać żadnego sensownego spotkania towarzyskiego przed turniejem. Ale jakiś cudem udało się, a fragment - "Uliczkę znam w Barcelonie. W uliczkę wyskoczy Boniek. I będzie słychać na stadionie, "Brawo Polonia, Brawo ten pan" - okazał się jak najbardziej proroczy.    

Sławomir Kowalewski – „Nie pojadę do Hiszpanii”

Po raz pierwszy ten kawałek usłyszałem oglądając film "Mundial - gra o wszystko" ukazujący kulisy sukcesu na MŚ 1982 i reakcje na niego ze strony więzionych po wprowadzeniu stanu wojennego działaczy "Solidarności". Zrobił on na mnie kolosalne wrażenie. Słowa piosenki bardzo dobrze oddają nastrój, jaki towarzyszył wielu polskim kibicom podczas tamtego pamiętnego mundialu. Z jednej strony ogromną chęć kibicowania biało-czerwonym, z drugiej poczucie beznadziei sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej w kraju. Cenzura bardzo dobrze odczytała przekaz i ograniczyła możliwość szerokiego prezentowania utworu. Całe szczęście "w necie jest wszystko" i można go po tylu latach jeszcze posłuchać.

Norbi – „Polska do boju”

Kiedy w 1992 roku na Igrzyskach Olimpijskich polska reprezentacja wywalczyła srebrny medal, eksperci, kibice i sami piłkarze wpadli w hurraoptymizm. W ciągu kilku lat mieliśmy stać się piłkarską potęgą i szybko wrócić do finałów piłkarskich Mistrzostw Świata lub Europy. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna i każde kolejne eliminacje (aż do 2001 roku) przegrywaliśmy z kretesem. Światełko w tunelu i szansa na spełnienie się "Pokolenia '92" pojawiła się podczas eliminacji ME 2000. Reprezentacja Janusza Wójcika dzielnie walczyła z Anglikami i Szwedami, ale koniec końców okazała się "za cienka w uszach". Nie przeszkodziło to jednak Norbiemu nagrać utworu "Do boju Polska" i przekazać w jego tekście, że "Angole, Angole - ja Was ole, ole" (taki zbój!). W roli niemego chórku w tym utworze wystąpili Piotr Świerczewski i Tomasz Iwan. I tak z perspektywy czasu myślę sobie, że owa dwójka wtedy lepiej śpiewała niż grała.

Marek Torzewski – „Do przodu Polsko”

Do dziś trudno mi zrozumieć, jak to się stało, że wybitnej klasy tenor zgodził się nagrać takiego gniota. Ten utwór sam w sobie jest parodią, a określenie go mianem opero disco jest jak najbardziej trafne. Nie mówiąc o tym, że "Do przodu Polsko" osobiście źle mi się kojarzy. Byłem zmuszony go słuchać przez pół nocy, kiedy moim współlokatorom z akademika włączały się patriotyczne tony. Zdecydowanie nikomu nie polecam przechodzić tego samego...

Michał Milowicz – „Polska ole, ole”

Jestem przekonany, że Michał Milowicz po wykonaniu tej piosenki chciał zostać polskim Rickym Martinem. Tylko jak tak patrzyłem na niego w tym teledysku, to od razu przypominał mi się Brylant z "Poranka Kojota". No i jeszcze ten tekst utkany na kolanie z rymów częstochowskich. Poziom tego dzieła zdecydowanie na poziomie gry polskiej reprezentacji w 2006 roku, szczególnie przed ("Kolumb" ładuje bramę Kuszczakowi) i w trakcie Mistrzostw Świata (patrz: fatalna porażka z Ekwadorem).

Poparzeni Kawą Trzy – „PiłkarSKA”

PK3 czyli radiowcy o muzycznych talentach. Pewny wycinek twórczości znam i nawet lubię. Tym niemniej ich propozycja na Euro 2012 należała raczej do mało udanych. Dobrze, że przynajmniej tekst nie był sztampowy, a i teledysk całkiem przemyślany. A i bym zapomniał - plus za dystans do siebie.

Jarzębina – „Koko, koko Euro spoko”

Polacy są przekornym narodem. Chyba tylko w ten sposób można tłumaczyć fenomen sukcesu tego utworu w głosowaniu telewidzów na polski hit Euro 2012. Z drugiej strony, jakby się tak głębiej zastanowić, to muzyka ludowa jest naszym ważnym dziedzictwem narodowym. A to trzeba chronić, nawet w takiej dość dziwacznej postaci.

Popek – „Gdzie jesteś Tato Stary – Euro 2016”

Darcie ryja (nawet, jeśli bojowe) do podkładu jak z reklamy lodów Algida trudno nazwać piosenką...

Dziękuję, dobranoc!

P.ES: Rozmowy Onego i Onej - odcinek 1659 pt. "Flirtowanie nie popłaca"

Miejsce akcji: znana ogólnopolska sieć naleśnikarni
Bohaterowie: On, Ona i Kelnerka

Kelnerka (do Onego i Onej): Lemoniada owocowa dla Pani czy dla Pana?
Ona: Dla mnie.
Kelnerka: Bardzo dobry wybór!
On (do kelnerki flirciarsko): Ale mam nadzieję, że mój nie gorszy?
Kelnerka: Jak najbardziej. Lemoniady różnią się tylko tym, że w jednej są cytrusy, a w drugiej nie.
On (po odejściu kelnerki rusza rurką w szklance i zwraca się do Onej): Widzisz jak flirtuje?
Ona (bez zawahania): Może przestań już trzepać, jak poflirtowałeś.

20160613_175505

P.ES 2: A już niedługo na blogu kilka słów o tym, dlaczego Bydgoszcz nie musi mieć kompleksów wobec Torunia...

DSCF3723

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [anka] *.gazeta.pl

    Pamiętam, co się działo, jak zostało wybrane "Koko euro spoko". Moja własna matka miała pretensje, że nazwałam (przecież dużo wcześniej!) kota Coco. A szczytem wszystkiego były wtedy zajęcia zumby z choreografią do tego hitu... Właśnie wróciły do mnie wspomnienia :P

© Walking The Line
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci