RSS
pi±tek, 11 maja 2012
¦wiecisz siê jak MM, czyli rzecz o tek¶ciarstwie...

¦rodowy wieczór mia³ wygl±daæ zupe³nie inaczej. Fina³ Ligi Europy mia³ wygl±daæ inaczej. Niebo nad wschodni± Ma³opolsk± tak¿e mia³o wygl±daæ inaczej. W koñcu mój nastrój... Przez ca³y dzieñ liczy³em, ¿e zobaczê triumfuj±ce oblicza dumnych Basków z Athleticu Bilbao, którzy po piêknej grze upokorz± naszpikowany obcokrajowcami klub ze znienawidzonego kastylijskiego miasta. Liczy³em, ¿e w koñcu w europejskich pucharach zwyciê¿y zespó³ ho³duj±cy zasadzie "Against Modern Football". Niestety, przeliczy³em siê... Zamiast szczê¶liwych twarzy Los Leones, zobaczy³em jak najwiêksi bohaterowie krainy niekorzystnie wci¶niêtej bosk± rêk± miêdzy Francjê a Hiszpaniê nie tyle p³acz±, co roni± krokodyle ³zy. Patrz±c na ekran telewizora i wyzieraj±c± z niego rozpacz Muniaina, Toquero i innych zawodników Athleticu, nawet mi siê zrobi³o potwornie smutno. Poczu³em siê tak fatalnie, ¿e a¿ musia³em strzeliæ sobie kielicha (do lustra) i zapaliæ (do balustrady balkonowej), co wbrew pozorom robiê naprawdê rzadko. Potem nie by³o lepiej. Niby udawa³em, ¿e wszystko jest w porz±dku, ale ca³y czas gdzie¶ w ¶rodku prze¿ywa³em tragedie, jaka sta³a siê udzia³em "narodu bez w³asnej ojczyzny".


Wybawienie przysz³o kilka chwil po pó³nocy. Z czelu¶ci pamiêci wysup³a³em tytu³y najbardziej bzdurnych i obciachowych piosenek sytuuj±cych siê w stylistyce pop-boysbandowej. Dlaczego akurat takich ? Bo jako¶ tak siê sk³ada, ¿e w moim przypadku maj± one dzia³anie terapeutyczne. Ich prostota, brak wyrafinowania tekstowego i muzyczne tandeciarstwo autentycznie mnie uspokajaj±. Mo¿e brzmieæ to absurdalnie i g³upio, ale w tym momencie jestem absolutnie powa¿ny. Takie "Tearin' Up My Heart" grupy N'Sync to potrafi³em t³uc w niektórych tygodniach i po 5 razy na dzieñ. I kiedy tak szuka³em w swojej pamiêci czego¶ odpowiedniego przypomnia³em sobie pewien polski letni hit sprzed prawie 3 lat.

Pan wykonawca nazywa siê £ukasz Mróz. Lepiej znany jest jednak jako Mrozu. Dla czytelników Pudelka podaje, ¿e to ten sam ch³opaczyna, który umawia³ siê swego czasu z niejak± Marin±. A kto to Marina ? By³a podopieczna Sablewskiej, ca³kiem urodziwe plot±co-¶piewaj±ce dziewczê, ale raczej ma³o rozgarniête intelektualnie - to tak z dziennikarskiego obowi±zku, ¿eby nikt nie czu³ siê wykluczony. W 2009 roku ten¿e Mrozu objawi³ siê na polskiej scenie muzycznej. Zacz±³ z wysokiego C, piosenk± o wymownym i chwytliwym tytule "Miliony monet". Lecia³o to na okr±g³o w Esce i innych komercyjnych radyjach. Robi³o furorê. I nawet mnie to nie dziwi³o, bo muzycznie ten kawa³ek brzmi naprawdê nie¼le. Taki solidnie skopiowany amerykañski pop z elementami dancehallu i hip-hopu (widaæ to dobitnie te¿ w teledysku - pomys³y tak perfidnie zer¿niête z Timberlake'a i Kanye Westa, ¿e a¿ trudno nie zauwa¿yæ). W ka¿dym razie mi nó¿ka przy ka¿dy odtworzeniu samoistnie wystukuje rytm, a barki bujaj± siê to w jedn±, to w drug± stronê. Tylko ten tekst... On nawet nie jest ¿a³osny. W pierwszej kolejno¶ci jest niedorzeczny, a w drugiej ma prawdziwe zaciêcie kabaretowe. Kiedy tak rozk³ada³em sobie ka¿d± kolejn± strofê na czê¶ci pierwsze nie mog³em powstrzymaæ siê od ¶miechu. Naprawdê to jest czysta przyjemno¶æ i "poezja". Zreszt± nie omieszkam siê z wami podzieliæ tak± cudown± "liryk±" i w³asnymi komentarzami do niej. Ale zanim przyjdzie czas na uszczypliwo¶ci (pogrubione nawiasy kwadratowe), wczujcie siê w klimat poprzez obejrzenie teledysku... Zaczyna siê od mocnego uderzania w prawdziwie hollywoodzkim, pardon nowojorskim stylu, nawet je¶li pó¼niej rolê g³ówn± gra tylko fototapeta...



Mrozu - Miliony monet

1.W górze tyle r±k, w górze tyle r±k,
[Startujemy fatalnie. Jak autor tekstu zaczyna piosenkê od powtórzeñ to wiedz, ¿e co¶ siê dzieje...]
Ale gin± gdzie¶ tam w tle,
Idê pod pr±d, idê pod pr±d
A ty wci±¿ oddalasz siê,
[Wszystko by³oby dobrze, ale na teledysku tego oddalania brakuje. Pani siedzi przy barze, zalotnie spogl±da, popija drinka, ale ruchu w tym jak na lekarstwo]
I w Twojej to jest gestii,
Czy ulegniesz mej sugestii,
[Zaczyna siê akcja pod Arsena³em. Wygl±da na to, ¿e kole¶ ma prosty cel. Zba³amuciæ i rozkulbaczyæ]
Zanim ¶ci±gniesz to
Sp³oniesz nim odpalê lont.
[No, no ch³opak ma butê. Metaforyka jednak kuleje. "Sp³oniesz nim odpalê lont" - przepraszam, ale ja zrozumia³em to tak, jakby go¶æ liczy³, ¿e panna "dojdzie" jeszcze przed tym jak jego ¿o³nierz stanie na warcie... ¯e niby tak siê da ? Doprowadziæ kobietê do orgazmu samym wizerunkiem albo stylizacj±, bo to ostatnio tak modne s³owo ?]

Ref.
Pozostaje tylko moment, chwila zanim ¶ci±gniesz to,
[Rozumiem - piosenka musi mieæ rytm. Ale jak mnie irytuje stosowanie obok siebie synominów, a takimi w koñcu s± "moment" i "chwila". Chyba, ¿e ostatnio wprowadzono jakie¶ nowe jednostki czasu, a to wtedy zaczyna siê inna rozmowa.]
¦wiecisz jak miliony monet, sp³oniesz nim odpalê lont,
[Samozap³onu i lontu ju¿ siê nie bêdê czepia³. Ale trapi± mnie te "miliony monet". Porównanie jest pierwszorzêdne, naprawdê, tylko s³abo to zosta³o przeniesione na teledysk. ¯eby wszystko odpowiednio siê zgrywa³o ta pani winna nosiæ tak± fajn±, zwiewn± srebrn± sukienkê z obrzydliwie du¿± ilo¶ci± cekinów. Przy u¿yciu odpowiedniego o¶wietlenia i kadrowania naprawdê mog³aby siê wtedy "¶wieciæ jak miliony monet", a tak pozosta³ niedosyt. Chyba, ¿e autorowi tekstu chodzi³o o sytuacje po ¶ci±gniêciu odzienia. Mo¿e pani z teledysku pod t± nijak±, czarn± kieck± jest ca³a oblepiona brokatem. To by mia³o swój sens, choæ brzmi do¶æ perwersyjnie.] 
Pozostaje tylko moment, chwila zanim ¶ci±gniesz to,
¦wiecisz jak miliony monet, sp³oniesz nim odpalê lont,

Ja mam ten idealny plan, ty masz ten idealny stan,
[Plan mo¿e i jest idealny, ale o jaki idealny stan mo¿e chodziæ ? Czy¿by pani prze¿ywa³a - "z pewn± tak± nie¶mia³o¶ci±" - te dni, albo by³a lekko rozmiêkczona za pomoc± nielegalnych specyfików ?]
Unosisz siê i opadasz na dó³, muszê Ciê mieæ nim znikniesz bez ¶ladu,
[Sytuacja dzieje siê w klubie, wiêc ch³opak musi siê spieszyæ. A jako, ¿e nie wzi±³ d³ugopisu to numeru telefonu na serwetce jej nie przeka¿e]
Ja mam ten idealny plan, ty masz ten idealny stan,
Unosisz siê i opadasz na dó³, muszê Ciê mieæ nim znikniesz bez ¶ladu.

2.Mo¿e to jest b³±d, mo¿e to jest b³±d,
¯e wchodzê dzi¶ w t± grê,
[Tak... Sytuacja stara jak ¶wiat - "Czego siê boisz, g³upia" itd. itp.]
Nie wiadomo sk±d, nie wiadomo sk±d,
Pojawi³ siê Twój cieñ,
[Pewnie wróci³a z tualety i znów zasiad³a przy barze]
Byæ z Tob± to jest presti¿,
[Czy¿by Miska, prymuska, córka lokalnego prominenta ?]
Ognie p³on± a ty wierz mi,
[Zabrnêli¶my w okolice mistyki. Duch ¦wiêty ?]
Zanim ¶ci±gniesz to,
Sp³oniesz nim odpalê lont,

Twój wzrok za mn± goni, (goni)
Ju¿ wiem, ¿e nie mogê siê obroniæ, (nie)
Nie bêdziemy siê zwodziæ, (ha)
Ju¿ szampan siê sch³odzi³,
[Czyli prosta pi³ka. ¯adne tam bajerowanie, flirtowanie. Najpierw j± spija, a potem...]
Twój wzrok za mn± goni, (goni)
Ju¿ wiem, ¿e nie mogê siê obroniæ, (nie mogê siê obroniæ)
Nie bêdziemy siê zwodziæ, (ha)
Ju¿ szampan siê sch³odzi³,

Refren: nie bêdê go znowu wkleja³, zerknijcie wy¿ej ;-)

To co mnie tutaj trzyma,
Przeszywa mnie na wskro¶
To magnetyczna si³a
Wybucham tak jak proch
Jej szyje zdobi brylant
To co przyci±ga wzrok
Ja robiê pierwszy krok (oookkk)
[Ca³y ten wers, szczególnie w po³±czeniu z ujêciami ilustracyjnymi w teledysku, budzi grozê. Ta laska to jaka¶ wied¼ma, która rzuci³a urok na niewinnego typa... Ten magnetyzm, ten brylant na szyi i w koñcu to przeszywanie na wskro¶. Zrobi³o siê naprawdê niebezpiecznie]

Refren: Look Up... Again !

A teraz kilka s³ów podsumowania. Wiem, wiem przesadzam, szukam dziury w ca³ym czy te¿ zwyczajnie, bez wiêkszego powodu siê przypieprzam. Ale naprawdê nie robiê tego tylko dla zgrywy. Po prostu chcia³bym do¿yæ czasów, kiedy w Polsce arty¶ci, a nawet zwykli cha³turnicy bêd± dbaæ o teksty swoich piosenek. Niech one bêd± ju¿ infantylne, pospolite, prostackie, g³upie, ale równocze¶nie niech przynajmniej staraj± siê byæ spójne i wyzbyte z niedorzeczno¶ci. Naprawdê nie ma nic wstydliwego w robieniu muzyki pop, o ile oczywi¶cie potrafi siê ona sama obroniæ. Zarówno w warstwie muzycznej, a mo¿e przede wszystkim w³a¶nie tekstowej. To taka wskazówka dla producentów i samych muzyków. Dlatego Hirku (Wrono) i £ukaszu (Mrozie) nie gniewajcie siê, a we¼cie jedynie sobie pewne rzeczy do serca, przeanalizujcie b³êdy i zaczynajcie od nowa (oby przynios³o to efekt ju¿ teraz przy trzecim LP). Szalone piêtnastki czekaj± !

P.ES: Ostatnio us³ysza³em komplement, przynajmniej tak to sobie zarejestrowa³em. Zdarzy³o siê, jak ¶lepej kurze... Us³ysza³em, ¿e nadawa³bym siê do boysbandu. Opinia jednak nie zosta³a skonkretyzowana i ostatecznie nie wiem, czy pasowa³bym do tego specyficznego rodzaju grupy muzycznej ze wzglêdu na urodê (w±tpliw±, przyznajmy otwarcie), talenty wokalne (tu te¿ jest raczej krucho) czy te¿ taneczne (bywa czasem lepiej, czasem gorzej).

P.ES 2: Jednym z moich ulubionych cytatów s± s³owa Gabrieli Zapolskiej, która kiedy¶ powiedzia³a, ¿e "kobieta bez kokieterii jest jak kwiat bez woni". Zgadzam siê z tym stwierdzeniem w 100%, choæ z drugiej strony kiedy tej kokieterii jest za du¿o to te¿ nie dobrze. Ostatnio siê o tym przekona³em i mój mêtlik w g³owie narasta. Ca³e szczê¶cie, ¿e w NBA trwaj± playoffy. Przynajmniej kilka razy w ci±gu tygodnia na plus/minus 2 godziny mogê wy³±czyæ swoje coraz bardziej spiskowe, niedorzeczne rozkminy.

P.ES 3: Przed kilkoma dniami marka 4F zaprezentowa³a stroje reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie w Londynie. Wiadomo¶æ ta przesz³a w³a¶ciwie bez echa. Generalnie kolekcja jest ³adna, schludna i ca³kiem gustowna. Mi bardzo przypomina stroje z igrzysk w Atlancie.

Jest tylko jedno "ale". Kto wymy¶li³, ¿eby do stroju codziennego zaliczyæ czerwono-bia³e pasiaste longsleevy ? Ludzie, to s± IGRZYSKA OLIMPIJSKIE, nie SZCZECIÑSKIE DNI MORZA ! Ju¿ sobie wyobra¿am zdjêcia kulomiota Tomka Majewskiego w takim pasiaku. Przecie¿ on bêdzie wygl±da³ w tym czym¶ jak nie przymierzaj±c Bluto, g³ówny antagonista z kreskówki o Popeye'u !  

23:49, flisak1900
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 maja 2012
Le Spurs, mon nouveau amour !

Dopu¶ci³em siê zdrady. Raz w ¿yciu. Przyznaje siê do tego niechêtnie, ale ju¿ najwy¿szy czas.

Sta³o siê to w okolicach prze³omu wieków. Po kilku lat fascynacji i prze¿ycia ca³ej masy piêknych chwil zdradzi³em... pi³kê no¿n±. Na kilkana¶cie miesiêcy "kopan±" w moim sercu zast±pi³a koszykówka. I co zaskakuj±ce, w ¿adnym razie nie ta na jankesk± mod³ê. Tamten czas by³ wyj±tkowy dla naszej, rodzimej koszykówki. Telewizja Publiczna (w ramach czy poza misj±- Bóg to jeden raczy wiedzieæ) transmitowa³a "na ¿ywo" rozgrywki ekstraklasy, a te sta³y na wyj±tkowo wysokim poziomie. Szczególnie w fina³ach, gdzie boje pomiêdzy Zepterem ¦l±skiem Wroc³aw a Anwilem W³oc³awek dostarcza³y nieprawdopodobnych emocji. W koñcu któ¿ nie pamiêta, choæby tego absolutnie wiekopomnego - bez cienia przesady - wydarzenia...



¯eby tego by³o ma³o, na w³asne, m³ode oczy mia³em okazje zobaczyæ najlepszych polskich koszykarzy tamtego okresu. Zawodników, którzy zaledwie dwa lata wcze¶niej wywalczyli w Hiszpanii 7 miejsce w mistrzostwa Europy. Do dzi¶ pamiêtam swoj± wizytê w hali "Jaskó³ka" w Tarnowie-Mo¶cicach na meczu eliminacji Eurobasketu 1999, Polska-Rumunia. W sk³adzie Polaków nazwiska, które nawet po latach mog± budziæ szacunek - Zieliñski, Wójcik, Wilangowski, Jankowski, Bacik. Kilka tygodni pó¼niej zawita³em jeszcze raz w to samo miejsce, aby zobaczyæ w akcji wicemistrzów Polski z W³oc³awka w starciu z natenczas ekstraklasow±, Uni± Tarnów. Szczegó³owe wspomnienia z tamtego meczu trochê ju¿ siê zatar³y, ale do teraz mam w g³owie obraz celnie rzucaj±cego trójkê za trójk± Igor Griszczuka. Bia³orusin praktycznie sam wygra³ spotkanie swojemu zespo³owi, który przez wiêkszo¶æ meczu mia³ spore problemy w obronie. I jako¶ tak stopniowo, krok po kroku z³apa³em koszykarskiego bakcyla. Jednak na ca³e szczê¶cie dla pi³ki no¿nej i mojego rozwoju psychofizycznego, w lecie 2000 roku w Belgii i Holandii rozegrano wspania³e, futbolowe mistrzostwa Starego Kontynentu i ca³a fascynacja pomarañczow± pi³k± z bia³ymi rowkami ulecia³a i nie wraca³a w kolejnych latach. A¿ do zesz³ego roku...

Wtedy - trochê z przypadku, a trochê z nieskrywan± premedytacj± - powróci³em na ³ono koszykarskich "sekciarzy". Zaczê³o siê od streetballu. Pospolitego, prymitywnego grania na jeden kosz w maksymalnie czteroosobowych sk³adach. Frajda bywa³a przednia, ale to mi nie wystarcza³o. Dlatego te¿ powróci³em do ogl±dania koszykówki. Jako, ¿e od koñca lat 90-tych polska koszykówka zaczê³a pikowaæ i osi±gnê³a poziom dna z b³otnym naddatkiem, trzeba by³o przenie¶æ siê na En Bi Ej. Rozgrywki amerykañskiej ligi basketu by³y obecne w moim ¿yciu od zawsze, jednak gdzie¶ w tle. Nigdy nie mia³em ulubionej dru¿yny czy ulubionego zawodnika. Kogo¶ z kim by³bym na dobre i z³e, jak z Ajaksem w przypadku pi³ki no¿nej. Dlatego pocz±tkowo my¶la³em, ¿e obejrzê kilka spotkañ, znudzê siê i szybko dam sobie spokój z tym - jak zawsze okre¶la³ nieod¿a³owany nauczyciel historii z gimnazjum - "sportem dla murzynów". Do niczego takiego nie dosz³o. Koñcówkê sezonu regularnego i pierwsze rundy playoffów 2011 prze¶ledzi³em wyrywkowo, ale ju¿ fina³y NBA obejrza³em w ca³o¶ci. Ka¿de spo¶ród 6 spotkañ, z wypiekami na twarzy i napiêciem trzymaj±cy od pierwszej do czwartej kwarty.



Nowy sezon w najlepszej koszykarskiej lidze ¶wiata, po wielu perturbacjach, rozpocz±³ siê dok³adnie w Bo¿e Narodzenie. Ot, taki gwiazdkowy prezent dla spragnionych WIELKICH RZECZY (takie by³o has³o promuj±ce start ligi) kibiców. Po zesz³osezonowym przetarciu by³em gotowy. W sezonie regularnym uda³o mi siê obejrzeæ grubo ponad 20 spotkañ, a nie omieszka³em ju¿ sprawdziæ formy poszczególnych zespo³ów w play-offach. Swój dzieñ od jakiego¶ pó³ roku zaczynam nie od sprawdzenia poczty e-mailowej czy facebooka, lecz od wej¶cia na nba.com i obejrzenia Top 10 z minionej nocy. Przy obiedzie nie zastanawiam siê jak bêd± uk³adaæ siê losy poszczególnych dru¿yn w Lidze Mistrzów, tylko kto bêdzie w stanie stan±æ na drodze Miami Heat w finale Konferencji Wschodniej. Podczas przygotowywania kolacji moje g³owy nie zajmuj± statystyki strzelonych goli przez Lionela Messiego czy Cristiano Ronaldo, lecz szanse Rajona Rondo na skompletowanie kolejnego triple-double z³o¿onego z punktów, zbiórek i asyst. Zacz±³em ¿yæ koszykówk±, oddychaæ koszykówk± i otaczaæ siê koszykówk± - kto by³ w moim studencki M3 na pewno zd±¿y³ to zauwa¿yæ. W porównaniu do fascynacji numer 1, tym razem pi³ka no¿na nie zosta³a ca³kowicie "puszczona w tr±bê". Spokojnie cieszy siê pierwszym miejscem w wewnêtrznym rankingu i ze zrozumieniem, choæ pewnie te¿ niewielk± zazdro¶ci± wys³uchuje neandertalskich "uuuhhhów" i "aaahhhów" po kolejnym wsadzie Griffina, Iguodali czy Vince'a Cartera.



A teraz kwestia tytu³u, bo jak zwykle zagalopowa³em siê z nadmiernie rozbudowanym, epopejowatym wstêpem. Spurs. San Antonio Spurs. Popularne "Ostrogi". Niespodziewanie to ten zespó³ wyrós³ na moje osobistego faworyta do zdobycia mistrzowskiego pier¶cienia w sezonie 2012. Nigdy specjalnie nie ceni³em czarno-srebrnych, bo wydawali mi siê jedn± z najnudniejszych ekip na Zachodzie, a nawet w ca³ej lidze. Wystarczy³ jeden mecz, ¿ebym zmieni³ zdanie. Po obejrzeniu lania, jakie SAS spu¶ci³o we w³asnej hali Utah Jazz w drugim meczu playoffów (zwyciêstwo bagatela 114 do 83 !), jestem ca³kowicie przekonany o ogromie si³y ekipy z Teksasu i postanowi³em, ¿e muszê siê tym podzieliæ ze ¶wiatem. Niby amerykañski zespó³, a sposób gry jak najbardziej europejski. P³ynny, inteligentny, do bólu skuteczny, a przy tym jeszcze atrakcyjny. W sumie trudno, ¿eby by³o inaczej, kiedy rozgrywaj±cym jest Francuz z samiu¶kiego Pary¿a, który nazywa siê Tony Parker. Kiedy¶ lepiej znany jako m±¿ Evy Longorii. ¦wietny asystent i kto wie czy nie jeszcze lepszy strzelec. Obok niego weteran parkietów NBA - Tim "moja mina nie wyra¿a nic" Duncan. Z ³awki rezerwowych tej dwójce pomaga argentyñski magik i ¶wietny trójkowicz, Manu Ginobili. Do tego na ³awce Gregg Popovich ma ca³± masê zdolnych m³odych zawodników, którzy w trudnych chwilach mog± równie¿ liczyæ na pomoc schodz±cych powoli ze sceny koszykarzy (we¼my np. takie Stephena Jacksona). Spurs to dla mnie zespó³ kompletny i wyrównany. Je¶li w kluczowych momentach nie zawiedzie ich koncentracja to ³atwo poradz± sobie z Kobym - Czarn± Mamb± i LA Lakers, b±d¼ spuszcz± niez³e bêcki dzieciakom z Oklahomy, bo to z tych dru¿yn zrekrutowany zostanie drugi z finalistów Konferencji Zachodniej. A potem... Potem, oby fina³y NBA, gdzie Ostrogi bêdzie czekaæ chwila prawdy. Starcie z wielk± trójc± Miami Heat.



Po odpadniêciu w fatalnym stylu Dallas Mavericks z fazy post-season, zaczynam bezzw³ocznie trzymaæ kciuki za Spurs. I polecam to ka¿dej osobie czytaj±cej ten tekst. Bo naprawdê nie ma obecnie w ca³ej NBA bardziej zdyscyplinowanej i jednocze¶nie graj±cej tak piêkny, oldschoolowy basket dru¿yny. Dlatego na koniec nie pozostaje nic innego jak zakoñczyæ tradycyjnym - Let's Go Spurs and DEFENCE !

P.ES: Tadam Tadam ! Minionej nocy, Spurs zrobili sweepa Jazzmanom z Salt Lake City ! 4:0 w serii, a teraz przez zawodnikami Popovicha najprawdopodobniej starcie z "Lob City" czyli LA Clippers.

P.ES 2: Deszcz najlepiej wygl±da w amerykañskich komiksach to wiemy wszyscy. Ale ca³kiem niedawno przekona³em siê, ¿e swój niepowtarzalny urok ma tak¿e nasza polska m¿awka ogl±dana w ¶wietle miejskich latarni.

P.ES 3: Mamy Apteki 24h, Monopolowe 24h, Bary (a raczej tzw. Mordownie) 24h, a wiêc dlaczego nikt jeszcze nie wpad³ na pomys³ za³o¿enia Przedszkoli 24 h czy ¯³obków 24 h ? ¯e niby wygodniej (i przede wszystkim bezp³atnie) dostarczyæ dziecko na przechowanie - do r±k w³asnych - babci ?

P.ES 4: Co niektórzy siê pewnie na mnie gniewaj±, bo tematem nowej notki mia³ byæ Lublin. Spokojnie, taka te¿ w koñcu powstanie... Mo¿e nawet jeszcze w maju, ale przy mojej aktywno¶ci na blogu to nigdy nic nie wiadomo ;-)

19:52, flisak1900
Link Dodaj komentarz »
¶roda, 21 marca 2012
Ej, stary ! Czego s³uchasz ?

Opu¶ci³em siê w penetrowaniu artystycznego dziedzictwa Johnny'ego Casha. Przyznaje to zupe³nie szczerze, bo nie czujê siê z tym poczuciem komfortowo. Jeszcze rok temu moja playlista (zarówno w mp-trzaku, jak i komputerze) rozpoczyna³a i koñczy³a siê na utworach "Cz³owieka w czerni", a teraz te same utwory tkwi± w czelu¶ciach rozbudowanych folderów i czekaj± na lepsze dni. Ale pewnych fragmentów twórczo¶ci JRC (a w³a¶ciwie cytatów) nie sposób wymazaæ z pamiêci. Wracaj± niespodziewanie, w zaskakuj±cych momentach i ich prostota powala na kolana. Niedawno przydarzy³o mi siê to kolejny raz...

By³o to ju¿ ponad tydzieñ temu. Jak gdyby nigdy nic wróci³em z zajêæ i z przyzwyczajenia, jako pierwsz± stronê "dablju-dabjlu-dabjlu" odpali³em Facebooka. Ten okrutny, niebieski po¿eracz czasu ju¿ coraz bardziej dzia³a mi na nerwy, ale przed usuniêciem konta wstrzymuje mnie kilkana¶cie dobrych i bardzo dobrych powodów. We¼my takie bycie znajomym napastnika Liverpoolu, Luisa Suareza albo obecnie gracza Metalurga Donieck - Danilo Camposa, bardziej znanego w pewnych krêgach z tytu³u bycia synem Wamberta, by³ego snajpera Ajaksu. Super sprawa, choæ oczywi¶cie bardzo tu ironizuje i na¶miewam siê z samego siebie. Ale ju¿ brak mo¿liwo¶ci ogl±dania wiadomo¶ci serwowanych przez profil I amsterdam, to by³aby ju¿ dla mnie du¿a strata i ¶wietny powód dla pozostania w ¶wi±tyni Marka Zuckerberga. To w³a¶nie za spraw± tego¿ I amsterdam zobaczy³em pewien filmik, który jednocze¶nie mnie zachwyci³, zainspirowa³ i zmotywowa³ do dzia³ania.

Wracamy do Johnny'ego Casha, skoro zosta³ wywo³any na pocz±tku notki. Ten legendarny muzyk podczas koncertu w wiêzieniu San Quentin przed wykonaniem piosenki "He turn the Water into Wine" napisanej podczas pobytu w Izraelu, a  opowiadaj±cej o tym co Jezus uczyni³ w Kanie Galilejskiej skierowa³ w stronê s³uchaczy takie s³owa : "Cieszymy siê, ¿e mo¿emy przynie¶æ Wam d¼wiêki p³yn±ce z tamtym miejsc i od tamtych ludzi... ". To zdanie przypomnia³em sobie i zrozumia³em jego sens, kiedy zobaczy³em w³a¶nie to :



Niby zwyk³a sonda uliczna. Prosta pytanie, prosta odpowied¼. Ale jakie¿ w tym bogactwo wiedzy socjologiczno-demograficzno-kulturowej. Jaki¿ ³adunek informacji  o ¶wiecie w którym ¿yjemy, o gustach muzycznych ludzi z bliskich i odleg³ych sfer geograficznych. Bo trzeba zaznaczyæ, ¿e akcja pod wiele mówi±cym kryptonimem "What song are You listening to ?" nie ogranicza siê do Amsterdamu, Europy czy ogólnie pojêtego ¶wiata zachodniego. To globalny projekt, którego pomys³odawca Amerykanin Ty Cullen bardziej lub mniej ¶wiadomie zainspirowa³ setki ludzi do nagabywania przechodniów ze s³uchawkami na uszach. A wszystko zaczê³o siê w mie¶cie, które nigdy nie zasypia - Nowy Jorku...



Potem ruszy³a fala. Wszystkie najwa¿niejsze miasta i stolice ¶wiata zosta³y wziête pod muzyczn± lupê. Osobi¶cie nie by³em w stanie przebrn±æ przez wszystkie wrzucone na YT filmy. Ograniczy³em siê do dobrze zmontowanych nagrañ z najbardziej reprezentatywnych o¶rodków. Berlin, Tokio, Londyn i z powodu naturalnej ciekawo¶ci - Warszawa. Wniosków mam sporo, choæ oczywi¶cie obarczone s± one ryzykiem przesadnej i niczym nieuzasadnionej generalizacji.

* Nowy Jork, a za ni± Stany Zjednoczone lubi± "swoje twarze", ale z naciskiem na te znajduj±ce siê obecnie na topie lub przynajmniej popularne. Inn± obserwacj± jest niezwyk³a estyma, jak± ciesz± siê raperzy. Ale w koñcu czego innego siê spodziewaæ od miejsca, gdzie narodzi³a siê ca³a ta kultura. A na gwiazdê ca³ego filmiku typuje rastafarianina dziergaj±cego kolorow± czapkê obok ruchliwej ulicy.



* Amsterdam jest kosmopolityczny. Czasem nawet do przesady. Takie nazwy jak The Decemberist, Joe, Funkerman&Raf, My Morning Jacket czy Trey Songz mnie nie mówi± zupe³nie nic. Ale w tym morzu bycia muzycznym "± i ê" Amsterdamczycy nie zapominaj± o starej szkole. Najlepiej ¶wiadcz± o tym ludzie s³uchaj±cy Starship, Pearl Jam, Clashów czy Beastie Boys.

* Tokio to muzycznie dzikie miasto. Ale przynajmniej tam ludzie s³uchaj± rodzimych gwiazd. Jest tylko jeden problem. Dla Europejczyka ta muzyka jest nie do zniesienia. Japoñski rock-pop czy jakkolwiek tego nie nazwaæ to przynajmniej dla mnie "kocia muzyka". Katorga dla uszu. Brr... Okropieñstwo zupe³ne. Z drugiej strony w filmiku byli te¿ Japoñczycy s³uchaj±cych "towarów importowanych", w tym takich jak muzyka z serialu "Glee".

* Berlin mnie zawiód³. Szczególnie dlatego, ¿e w du¿ej mierze powieli³ stereotyp m³odego Niemca, fana techno i pokrewnych "gatunków". Jedynymi jasnymi punktami byli facet s³uchaj±cy Franka Zappy i m³ody ch³opaczek w okularkach a'la Lennon w którego s³uchawkach lecia³ Hendrix i nie¶miertelny "Hey Joe".

* Londyn jest wysmakowanym centrum wszelakich melodii. Ludzie wiedz± tam, co jest dobre. I nic to, ¿e facet s³uchaj±cy  Abby czy Katy Perry mo¿e rozmin±æ siê w metrze ze starszym panem pogr±¿onym w muzycznej kontemplacji Vangelisa. Tak samo, jak nikogo nie mo¿e dziwiæ yuppie z City biegaj±cy w okolicach Tamizy w towarzystwie podcastu do nauki japoñskiego. Londyn, choæ ró¿norodny wydaje siê pod wzglêdem muzycznym idealnie u³o¿on± uk³adank±.

* Warszawa. Spory rozrzut stylistyczny. Ostre metalowe granie i elektronika z jednej strony, a liryczna ZAZ i undergroundowa Aloha 40 % z drugiej. Wielki plus, ¿e komu¶ chcia³o siê to zrobiæ. Wielki minus, ¿e nagra³ ten filmik w jako¶ci godnej kalkulatora albo pralki.

Jak zapa³ mi nie wyga¶nie to bêdê chcia³ podobn± akcje przeprowadziæ w Lublinie. Niech po moim studiowaniu pozostanie co¶ namacalnego. Tym w moim przekonaniu s± w³a¶nie d¼wiêki "miejsc i ludzi" s±cz±ce siê z urz±dzeñ wyposa¿onych w z³±cza mini-jack. O ewentualnym sukcesie lub pora¿ce projektu "What song are You listening to Lublin" nadobnie poinformuje...

P.ES: Scenka dzieje siê w drogerii popularnej sieci.Bohaterami s± ch³opiec na oko 4-5 lat, ciocia bêd±ca pewnie moj± rówie¶niczk±. Ch³opiec: A ile ty masz lat ? Ciocia: Dwadzie¶cia. Ch³opiec: Aha...(I z rado¶ci± w g³osie) To ty nied³ugo umrzesz ! Tak¿e drodzy moi, je¶li ten szkrab ma racje to ja ju¿ szykuje swój pogrzeb.

P.ES 2: Zagadka dla "Archiwum X". Jaki zwi±zek ma Joe Jonas z google.pl ? Wskazówki na które przypadkowo i nie¶wiadomie natrafi³em - tutaj

P.ES 3: Obejrza³em "Drive" w re¿yserii Nicolasa Windinga Refna, duñskiego Tarantino robi±cego filmy w UK. I zastanawiam siê, dlaczego tak wielu ludzi uwa¿a ten film za najbardziej niedoceniony obraz zesz³ego roku. Sekwencja otwieraj±ca - wybitna, nie bojê siê tego napisaæ. Jednak im dalej w las, tym ten film jest coraz gorszy. Brakuje w nim wywa¿onych proporcji miêdzy dramatem a kinem ocieraj±cym siê nawet o exploitation. No i ten Ryan Gosling... £adny ch³opak, ale dla mnie on w "Drive" przez 60 % filmu mia³ tylko dobrze wygl±daæ, a przez pozosta³e 40 % zadziornie siê u¶miechaæ lub przyjmowaæ niewyra¼ny grymas. A za takie co¶ nominacja do jakiejkolwiek nagrody siê absolutnie nie nale¿y. 

22:19, flisak1900
Link Komentarze (2) »
poniedzia³ek, 05 marca 2012
Najpiêkniejsza chwila w mie¶cie...

Jest pó¼no. My¶lisz sobie, ¿e wszystko co najgorsze ju¿ minê³o. Zwyczajowo wy³±czasz komputer, od³±czasz zasilanie i masz zamiar po³o¿yæ siê spaæ. Tak po prostu. Przy³o¿yæ g³owê do poduszki i zasn±æ. Nie my¶leæ, nie czuæ, nie pamiêtaæ. Ale jednak nie mo¿esz...

Idziesz na - twierdz±c przed samym sob± - tylko jednego papierosa. Zabierasz ze sob± ca³y repertuar popkulturowych przekazów zmniejszony do przedmiotu wielko¶ci pude³ka od zapa³ek. Zak³adasz s³uchawki i s³uchasz. TEGO... A potem TEGO. P³omieñ zapalniczki ogrzewa koñcówkê bia³ego papieru, któremu kto¶ (nie wiedzieæ zupe³nie czemu) nadal imiê najs³ynniejszego premiera w historii Wielkiej Brytanii. Nie lubisz tego zapachu i smaku, ale zaci±gasz siê jak koneser. Twierdzisz, ¿e dobrze ci to zrobi...



Przygl±dasz siê coraz krócej ¿arz±cej siê koñcówce. Przed oczami staje ci ca³e dotychczasowe ¿ycie. Jakie by³o ? Zwyk³e... Raz gorsze, raz lepsze - w³a¶ciwie nie masz powodu, ¿eby narzekaæ. Koñczysz i wrzucasz peta do mêtnej wody s³oika po ogórkach. Chcesz zgodnie z planem, po Bo¿emu, wróciæ do pokoju i zwyczajnie u³o¿yæ siê do snu. Nic z tego...

Zapalasz drugiego papierosa. Smakuje jeszcze gorzej ni¿ poprzedni. Nie wiesz co ze sob± zrobiæ. Kr±¿ysz od ¶ciany do ¶ciany, by wreszcie stan±æ w k±cie. W ciemnym, zimnym korytarzu dostrzegasz jaskrawo jarz±cy siê punkt. Od pasa w dó³ jeste¶ ubrany oficjalnie. Góra to tylko cieniutka pi¿ama. Dr¿ysz, ale nie masz zamiaru przestaæ. Koñczysz i siêgasz po kolejnego ¿o³nierza, który statystycznie skraca twoje ¿ycie o 4 minuty...

Brakuje ci si³ w p³ucach. Zaci±gasz siê automatycznie nie czerpi±c z tego nawet grama przyjemno¶ci. Jest ci tylko odrobinê ciep³ej. Ubra³e¶ bluzê, która dla ka¿dego innego jest kawa³kiem materia³u. Dla ciebie to relikwia za któr± da³by¶ siê poci±æ. Z ka¿dym kolejnych "buchem" uzmys³awiasz sobie, ¿e to jedna z najpiêkniejszych chwil twojego ¿ycia, choæ paradoksalnie niezbyt przyjemna. Reasumujesz swoje si³y i s³abo¶ci, by na koniec - zupe³nie przypadkiem - odkryæ, ¿e jednak co¶ czujesz. Nie jeste¶ obojêtny. To w³a¶nie chwila, kiedy noga rytmicznie, a zarazem bezwiednie ko³ysze siê to tu, to tam i dobitnie u¶wiadamia ci powagê sytuacji. Chcia³by¶ zap³akaæ ? Próbuj, z takim nazwiskiem to ponoæ nie problem. Ostatecznie poprzestajesz na niemym krzyku wydzieraj±cym siê z osmolonego prze³yku. Masz do¶æ. Absolutnie. Wracasz do ogrzewanych murów w³asnego kwadratu, a w³a¶ciwie prostok±ta.

Herbata zalana. Zmarnowanego czasu nikt nam nie wróci. Wam, czytaj±cym tak¿e...

P.ES - Ten wpis nie jest ¶ci¶le zgodny z dotychczasow± polityk± prowadzenia bloga, ale co¶ we mnie pêk³o. Musia³em siê jako¶ uzewnêtrzniæ, a innej drogi nie widzia³em. Z góry przepraszam i pozdrawiam oddanych czytelników !

02:09, flisak1900
Link Komentarze (4) »
poniedzia³ek, 13 lutego 2012
Bosko i zgo³a przyziemnie

Zosta³em kinomanem. To znaczy nie tyle zosta³em, co jestem tak postrzegany. Schlebia mi to, a jednocze¶nie niezwykle bawi. W koñcu do¶æ specyficzne wra¿enie pozostaje, kiedy kto¶ podchodzi do mnie i pyta, czy dany film jest dobry, godny obejrzenia. Przepraszam, czy ja jestem wyroczni± delfick± albo trzymaj±c siê tematu - Tadeuszem Sobolewskim ? Czy jak co¶ podoba siê mnie to od razu musi siê podobaæ tak¿e wszystkim dooko³a ? Osobi¶cie nie traktuje siebie, jako kogo¶ wiêcej ni¿ widza kinowego. Owszem ogl±danie filmów sprawia mi przyjemno¶æ. Lubiê tak¿e o nich czytaæ, o czym ¶wiadcz± narêcza miesiêcznika "Kino" walaj±cego siê na moich pó³kach. Do kina chodzê czê¶ciej ni¿ przeciêtny Polak - zgoda. Tylko czy to czyni ze mnie kinomana z krwi i ko¶ci ?

Korzystaj±c z umownego okresu ferii (w tym roku mniej beztroskiego z poprawk± w tle i prac± magistersk± na karku) nadrobi³em w trybie ekstensywnym zaleg³o¶ci filmowe. Wiadomo... Co kinoman to kinoman (phi!). Sporo tytu³ów mam na koncie, aczkolwiek tylko dwa z nich pozwolê sobie uczyniæ bohaterami tej notki - "Drzewo ¿ycia" i "G³ód"

Terrence Malick, rocznik 1943. Amerykañski re¿yser, scenarzysta, producent. Cz³owiek niezwyk³y. Zacz±³ karierê pod koniec lat 60-tych, lecz do tej pory wyre¿yserowa³ zaledwie 11 filmów. Trudno siê dziwiæ takiej marnej statystyce, je¶li zauwa¿ymy, ¿e pomiêdzy filmem nr.7 ("Niebiañskie dni") a nr.8 ("Cienka czerwona linia") Pan Malick zrobi³ sobie bagatela 20-letni± przerwê ! Z powodu swojej twórczo¶ci, specyficznego podej¶cia do zawodu filmowca i aury tajemniczo¶ci, która go otacza premiera ka¿dego kolejnego tytu³u sygnowanego jego nazwiskiem staje siê ¶wiatowym wydarzeniem artystycznym. Nie inaczej by³o z "Drzewem ¿ycia". Filmem, który zosta³ okrzykniêty arcydzie³em i otrzyma³ presti¿ow± Z³ot± Palmê podczas festiwalu w Cannes.



Sam mam problem z "Drzewem ¿ycia". Jestem pod wra¿eniem strony wizualnej filmu. Ka¿de ujêcie jest perfekcyjne i dopracowane w najmniejszych szczegó³ach. Efekty specjalne wykorzystane do wstawek o "powstaniu ¶wiata", choæ skrajnie manieryczne te¿ mog± siê podobaæ. Ale im d³u¿ej ¶ledzi³em historiê rodziny O'Brianów z wiod±c± w niej rol± ojca (wiêcej ni¿ przyzwoity Brad Pitt) tym bardziej zgadza³em siê ze stwierdzeniem jednego z polskich krytyków, i¿ Malick w swojej wizji pytañ o Absolut, Boga, wiarê, a tak¿e sens stworzenia i ¿ycia popad³ w filmow± grafomaniê. Utwierdzi³em siê w tym po przejrzeniu filmu jeszcze raz, ale na przyspieszeniu. Zobaczy³em dobrze zmontowan± seriê ³adnych obrazków, które jednak nie nios³y ¿adnej tre¶ci. Albo te¿ ta tre¶æ jest trudna do uchwycenia, co koreluje z tematem nieodgadniono¶ci Boga i ¶wiata, jaki stworzy³. Dlatego staram siê odrzucaæ my¶lenie o "Drzewie ¿ycia", jako o filmie fabularnym. Bo jako film zupe³nie siê nie sprawdza. Jest obrazem przeciêtnym, nakrêconym wed³ug zasady "sztuka dla sztuki". Traktuj±c natomiast dzie³o Malicka jako obrazkowy traktat humanistyczny wpisuj±cy siê w rozwa¿ania o kondycji wspó³czesnego cz³owieka i jego relacji z Bogiem oraz ¶wiatem otwieramy sobie zupe³nie inny horyzont poznawczy. Czujê, jak pompatycznie to brzmi, ale w³a¶nie takie nieco idealistyczne wra¿enia nasunê³y mi siê po seansie.

Steve McQueen (nie aktor), rocznik 1969. Brytyjski artysta, twórca sztuki wspó³czesnej. Obecnie re¿yser i scenarzysta. Na koncie fabularny debiut, za który otrzyma³ nagrodê BAFTA i kilkana¶cie nominacji. Nadzieja ¶wiatowego kina. Wspomniany debiut to "G³ód". Film przedstawiaj±cy historiê strajków bojowników IRA i INLA (Irish National Liberation Army) w pó³nocnoirlandzkim wiêzieniu Maze. Pocz±tkowo protesty wobec represyjnego systemu wiêziennictwa i nie uznania bojowników IRA za wiê¼niów politycznych mia³y charakter tzw. brudnego strajku. Objawia³ siê on w odmówieniu noszenia wiêziennych uniformów, mycia siê, a tak¿e wydalaniu ekskrementów wewn±trz celi, a nastêpnie ich rozprowadzaniu na ¶cianach czy pod³odze. Drug± form± strajku by³a g³odówka. Bezkompromisowa i nieodwo³alna, co poch³onê³o ¿ycie 10 wiê¼niów, w tym Bobby'ego Sandsa - jednego z najwiêkszych bohaterów Irlandziej Armii Republikañskiej.



Obraz McQueena jest przera¿aj±cy i do bólu prawdziwy. Widz±c usmarowane ka³em ¶ciany niewielkiej celi jeste¶my sobie wyobraziæ potworny smród, jaki w niej panuje. Obserwuj±c pe³zaj±ce bia³e robaczki obok zapuszczonych, nagich, brodatych wiê¼niów pojawia siê ochota by zatrzymaæ film i pój¶æ obejrzeæ "Kocham Ciê Polsko". Ale nie jest tak ³atwo oderwaæ siê od ekranu. ¦wiat "G³odu" zbudowany zarówno z wymownych detali, jak i d³ugich, wydawa³oby siê przeci±gniêtych ujêæ - np. w fantastycznej scenie rozmowy Sandsa z pastorem - jest fascynuj±cy. Jest swoist± filmow± dziurk± od klucza przez któr± mo¿emy podgl±daæ, co dzieje siê z ludzkim cia³em poddanym ekstremalnej sytuacji. Cierpienie g³oduj±cego Sandsa po pewnym czasie staje siê naszym cierpieniem. Ka¿da jego rana, odle¿yna, wychudzony miêsieñ boli tak¿e nas samych. W tym aspekcie McQueen osi±gn±³ absolutne mistrzostwo. Tylko i wy³±cznie za pomoc± filmowych ¶rodków wyrazu sprawi³, ¿e w centrum sytego i bogatego ¶wiata naprawdê poczu³em g³ód. Prawdziwy, wielodniowy, wyniszczaj±cy g³ód, przy którym post w ¦rodê Popielcow± to ma³e miki. I wszystko by³o ¶wietne, a nawet cudowne, tylko re¿yser powieli³ standardowe potkniêcie debiutanta - skupiaj±c siê na warstwie wizualnej po macoszemu potraktowa³ warstwê fabularn±. O ile mo¿na wybaczyæ i zrozumieæ gloryfikowanie bojowników IRA w opozycji do których Anglicy jawi± siê jako pozbawione rozumu zwierzêta z przewodz±c± im Margaret Thatcher - wcieleniem wszelkiego z³a, tak trudno przej¶æ obojêtnie wobec do¶æ s³abego przedstawienia ca³ego kontekstu spo³ecznego konfliktu Londynu z irlandzkimi, by³o nie by³o, w ¶wietle prawa terrorystami. A no i jeszcze co¶. Mo¿e mniej powa¿nego, ale nie mogê o tym nie wspomnieæ. Czy absolutnie konieczne by³o krêcenie sceny "tasowania siê" jednego z wiê¼niów pod kocem ? Takich rzeczy mo¿na by³oby siê spokojnie domy¶liæ, wiêc epatowanie nimi wydaje siê w tej sytuacji zbêdnym, efekciarski (jakkolwiek w tym kontek¶cie to brzmi) zabiegiem.

"Drzewo ¿ycia" i "G³ód" nie s± filmami wybitnymi. Zabrak³o w nich dla mnie iskry i czego¶ co spowodowa³oby, ¿e po skoñczeniu ogl±dania móg³bym zakrzykn±æ z pe³n± stanowczo¶ci± - WOW ! Natomiast s± zdecydowanie filmami odwa¿nymi, ³ami±cymi konwencje i poruszaj±cymi tematy, których wspó³czesne kino albo siê boi ("G³ód") albo je z premedytacj± odrzuca ("Drzewo ¯ycia"). Dlatego te¿ z ca³ego serca trzymam kciuki za weterana Malicka i ¿ó³todzioba McQueena. Wiele ich dzieli, ale jednocze¶nie co¶ ³±czy. Poczucie bycia szarlatanami ekranu. Bezkompromisowymi szaleñcami z w³asn± wra¿liwo¶ci±. Takich ludzi nigdy za wiele w tym do bólu przewidywalnym ¶wiecie i kinie...

P.ES: Si³a sugestii znów mnie zaskoczy³a. Tym razem w sposób pozytywny.

P.ES 2: Cytat roku w polityce i szansa na Top 10 w kategorii open - "Kto wybra³ dru¿yny do tego meczu ?". Autorstwo: po¶linka Joanna Mucha. Kontekst: mecz o Superpuchar Polski, Legia-Wis³a.

P.ES 3: Trzej najlepsi przyjaciele cz³owieka w zimie - ko³dra, we³niane skarpetki i kubek gor±cej herbaty. Kolejno¶æ uszeregowania dowolna. 

10:56, flisak1900
Link Komentarze (1) »
¶roda, 01 lutego 2012
Dziennik kalendarzowy 2011 - cz.2

Pierwsza cze¶æ dziennika wywo³a³a nie ma³e poruszenie. By³y obawy, ¿e co poniektórzy siê poobra¿aj± do grobowej deski, a mury Jerycha na dobre upadn±. Ca³e szczê¶cie wszelkie nie¶cis³o¶ci zosta³y wyja¶nione i ciemne chmury przegna³ wiatr. Ale za spraw± drugiej czê¶ci mog± powróciæ. Wpisów jest wprawdzie mniej, ale niektóre z nich naprawdê jad± po bandzie. Có¿ jak mówi± nasi zamorscy przyjaciele i sojusznicy - No pain, No gain.

13 lipiec
Na ka¿dym kroku w swoim ¿yciu by³em i jestem porównywany z w³asnym dziadkiem. I naprawdê mamy wiele ze sob± wspólnego. Zaczynaj±c od sposobu bycia poprzez poczucie humoru na odruchach i zachowaniach koñcz±c. I najwa¿niejsze – obaj lubimy pi³kê no¿n±, co w naszej rodzinie ca³kiem powszechne nie jest. Dlatego te¿ niezwyk³± przyjemno¶æ sprawi³a mi mo¿liwo¶æ wspólnego obejrzenia meczu Wis³y ze Skonto. Poziom by³ taki sobie, ale niewa¿ne. Liczy siê samo wydarzenie. Pamiêtam sprzed lat swoje pierwsze obejrzane transmisje sportowej (IO w Atlancie). Oczywi¶cie w towarzystwie dziadka i w jego domu. Teraz nast±pi³ odwrót ról i miejsca.

15 lipiec
Korzystaj±c z okazji spêdzi³em noc poza domem. Spokojnie… nic wa¿nego, ani ekscytuj±cego siê nie wydarzy³o. Po prostu dosta³em zadanie pilnowania mieszkania siostry na czas jej nieobecno¶ci. Bardzo by³o mi to na rêkê, gdy¿ przez jeden wieczór mog³em siê poczuæ jakbym nadal by³ w Lublinie. Chillout, herbata i w koñcu jaki¶ seans filmowy z prawdziwego zdarzenia. Dlatego fajnie, ale jest pewien niesmak. Dobrze, niesmaczek. Tu¿ przed 22 zadzwoni³a moja rodzicielka i tonem z pogranicza troski ze zdziwieniem stwierdzi³a, ¿e zachowuje siê jak samotnik. A mnie zadziwia w tym wszystkim to, i¿ zauwa¿y³a to dopiero teraz.

17 lipiec
Seks to s³owo (wyraz?) chyba najczê¶ciej wymieniany i odmieniany w mediach. S³usznie ? Fakt, to istotna czê¶æ ludzkiego ¿ycia, kto wie czy nie fundamentalna, ale po co ca³y ten zgie³k ? W koñcu i tak na koniec wszystko sprowadza siê do (nie) jednostajnego ruchu posuwistego, na zasadzie w³ó¿-wyci±g. A to „wielka filozofia”…

27 lipiec
Zrobi³em sobie sentymentalny spacer po WDC. Ile wspomnieñ wróci³o, ohoho ! Mecze rozgrywane w wyimaginowanych dru¿ynach na terenie ogródków kolegów. Wystarczy³ kawa³ek trawy, dwie zbite z drewnianych bali bramki i mo¿na by³o toczyæ zaciête pojedynki. A ju¿ po wszystkim emocjonowaæ siê i tworzyæ pierwsze gazetki. Spacer obok niektórych domostw przypomnia³ mi te¿ kilka innych wydarzeñ. Pierwszy sylwester poza domem z którego wróci³em o 4 rano, pierwszy kieliszek wódki wypity w wakacje pamiêtnego 2005 roku, nagrywki hip-hopowe i próby tworzenia sk³adu. Przypomnia³em sobie, ni mniej ni wiêcej tylko to, ¿e kiedy¶ by³em m³ody. A teraz zdziadzia³em i o…

28 lipiec
¦wiat siê koñczy ! Mama ogl±da MTV. Oficjalnie po to, ¿eby dowiedzieæ siê, jak bawi siê m³odzie¿. Nieoficjalnie, ¿eby zobaczyæ, jak mogê bawiæ siê ja. Ale prawda jest taka, ¿e „Moje supers³odkie urodziny” przy rzeczywi¶cie moich urodzinach to przedszkole. Zreszt±, jakiego nastolatka w Polsce staæ na imprezê z celebrytami czy pool party. Zapewne jaki¶ nieprawdopodobny margines. Innym pozostaje zastawiony stó³, muzyka z laptopa i ¿o³±dkowa DA LUX w lodówce. Proza ¿ycia, nie ¿adne tam liryki.



30 lipiec
Nigdy specjalnie nie narzeka³em na to, ¿e mieszkam na wsi. Aczkolwiek jest jedna rzecz, która bardzo nie podoba mi siê w ¿yciu na wsi. Gry i zabawy ludowe, czy lepiej festyny, zawody stra¿ackie, pikniki i ch… wie co jeszcze. Darcie ryja i disco polo do pó¼nych godzin nocnych. Dzisiaj, prosto pod moimi oknami…

31 lipiec
Piêkno i brzydota s± nierozerwalnie przeplataj±c± siê sk³adow± naszego ¿ycia. Czym¶ w rodzaju odwiecznego Ying i Yang. Czym¶ tak wzajemnie od siebie odleg³ym i bliskim zarazem, jak piêkna kelnerka zupe³nie niespodziewania zauwa¿ona w restauracji i wymiotuj±cy, spocony mê¿czyzna po ca³onocnej zabawie weselnej.

3 sierpieñ
Mê¿czy¼ni maj± kompleks Lolity. Przynajmniej takie odnoszê wra¿enie z rozmów (przeprowadzonych i pods³uchanych), a tak¿e obserwacji. Facetów ci±gnie nie do tego co piêkne, lecz do tego co w jaki¶ tam sposób zakazane, tajemnicze i co nie mniej wa¿ne – niewinne. O to ostatnie teraz odrobinê trudniej. Gimnazjalistki, szczególnie w lecie, raczej oszczêdzaj± na ubraniu, za to wprost przeciwnie, je¶li chodzi o makija¿. Gdy dodamy do tego szybsze dojrzewanie fizyczne „dziewcz±t” w obecnych czasach, to wszystko bêdzie uk³ada³o siê w logiczn± ca³o¶æ. Nabokov, czwana bestia, mia³ jednak ³eb do przewidywania przysz³o¶ci.



10 sierpieñ
Coraz mocniej przyzwyczajam siê do my¶li, ¿e ostatni rok studiów bêdzie bezp³ciowy. Jeszcze pierwsze 2-3 miesi±ce bêd± w porz±dku. Schody zaczn± siê od lutego. Zacznie siê wtedy gor±czkowe pisanie pracy magisterskiej (choæ mam nadziejê, ¿e zrobiê to wcze¶niej), a wtedy wszystkie plany, sprawy i kwestie mog± zej¶æ na zdecydowanie dalszy horyzont. Najgorzej jednak bêdzie od czerwca 2012 roku. Skoñczy siê pewien mi³y okres, a zacznie siê… Oby wielka przygoda…

13 sierpieñ
Najprawdopodobniej po raz ostatni w swoim ¿yciu uczestniczy³em w 18-stce. Oczywi¶cie ostatni jako go¶æ, a nie cz³onek rodziny. Jak by³o ? Trochê dziwnie prawdê mówi±c. Drêtwo, choæ alkohol la³ siê strumieniami. A skoro nikt nie potrafi³ rozruszaæ imprezy to musia³em wzi±æ sprawy w swoje rêce. Zacz±³em od tañców, skoñczy³em na pijackim be³kocie. Po raz pierwszy zarejestrowanym. Humor raczej niemiecki, ale bywa zabawny.

20 sierpieñ
Doczeka³em czasów kiedy muszê p³aciæ, ¿eby obejrzeæ mecz dru¿yn m³odzie¿owych. A gdzie has³o Against Modern Football ? Gdzie zwi±zana z nim inicjatywa oddolna ? Je¶li ta z³otówka nie idzie na op³acenie sêdziów, tylko do kasy lokalnego „dobrodzieja” to ja dziêkuje. Obejrzê mecz zza p³otu lub przyjdê w drugiej po³owie. Taki bêdê harpagan i kontestator.



25 sierpieñ
Chyba potwierdza siê teza, ¿e mam zadatki na „agenta gumowe ucho”. Podczas wieczornej chwili z koszykówk± pods³ucha³em mimochodem rozmowy dwóch nastolatek. Tak na oko wnoszê, ¿e mia³y nie wiêcej ni¿ 15 lat – a) pi³y Pysie, nie piwo; b) na ich klatce piersiowej nie dosz³o jeszcze do wypiêtrzenia alpejskiego; c) rozmawia³y o gimnazjum. W ka¿dym razie obie dziewczynki opowiada³y sobie o ró¿nych grach i zabawach w których uczestniczy³y. O s³oneczku nie mówi³y, za to poruszy³y kwestie gry w „butelkê”… w wersji rozbieranej. I to nie takiej, gdzie ¶ci±ga siê najwy¿ej sweter, skarpetki i zegarek. Odrobinê siê zmiesza³em, a z drugiej strony pomy¶la³em : „Szkoda, ¿e za moich czasów dziewczyny by³y a¿ tak porz±dne.”

3 wrzesieñ
Co¶ jest ze mn± nie tak. Chyba… Bo czy czym¶ zupe³nie normalnym jest fakt, i¿ zupe³nie nie krêc± mnie wypicowane kobiety? Takie doskonale ubrane, wymalowane, jak (tu porówanie seksistowske) prosto z salonu. Bynajmniej nie fryzjerskiego. Uwielbiam kobiety zmêczone, w dresach, bez makija¿u. Kobiety naturalne, nie sil±ce siê na ozdoby, kwiaty we w³osach, fiku¶ne pantofle. Kobiety w bluzach z kapturem i trampkach. Wielka szkoda, ¿e zobaczyæ tak± z roku na rok trudniej. Nawet przez okno.

10 wrzesieñ
Walka stulecia… Tia, jasne. Jeden wielki ch³op wali drugiego nieco mniejszego z regularno¶ci± karabinu maszynowego, a ten drugi nic na to nie mo¿e poradziæ. Kpina i oszukiwanie kibiców. Gdybym zap³aci³ 40 z³ za Pay-Per-View tej po¿al siê Bo¿e walki, to osobi¶cie nada³bym sobie tytu³ „Frajera roku”.

14 wrzesieñ
Jestem miêkki. Mo¿e nie w sensie dos³ownym, choæ to te¿. Otó¿ ka¿dy facet bêd±cy na moim miejscu po miesi±cu od styczno¶ci z dziewczyn± podczas imprezy i s³abym zaprezentowaniu siê tam¿e, raczej nie zawraca³by sobie g³owy pisaniem do niej. A ju¿ tym bardziej przepraszaniem. Ale ja jestem inny i powtarzaj±c za bohaterem filmu Jean-Luca Goddarda – jako „ka¿dym mê¿czyzna za du¿o przepraszam”. Czasem jest to przyjmowane dobrze, ale czê¶ciej ¼le. Mo¿e kiedy¶ siê tego oduczê i zacznê byæ twardym, nie-przepraszaj±cym. Czas poka¿ê… Na razie jednak fakty s± nieub³agane.

25 wrzesieñ
Ko¶ció³ jest instytucj±, która trwa ju¿ ponad 2000 lat. Ale zawsze w swojej historii by³y momenty, kiedy ludzie zra¿ali siê do niej. Ja tego nie robiê, ale wola³bym, ¿eby ksiê¿a jako przedstawiciele Ko¶cio³a nie mieszali siê do polityki… Bo mog± zostaæ „zra¿eni” przez owieczki.

22 pa¼dziernik
Zawsze zastanawia³em siê co muszê zrobiæ, aby ludzie naprawdê traktowali mnie powa¿nie. Okazuje siê, ¿e specjalnie wiele nie trzeba. Czasem wystarczy siê nie ogoliæ i ubraæ elegancki p³aszcz. Dlatego te¿ od dzisiaj moim idolem i wzorem doros³o¶ci bêdzie Micha³ Probierz.

3 listopad
Wspó³lokator wyci±gn±³ mnie na clubbing. Ja ? Clubbing ? To nie mog³o siê dobrze skoñczyæ. I tak zaiste siê sta³o. Za kupê kasy i morze przelanego alkoholu zyska³em kilka godzin zaledwie niez³ej zabawy w gronie ludzi, którzy raczej nigdy nie mogliby zostaæ moimi znajomymi. Dodatkowo zaliczy³em zaledwie dwa „densy” w uk³adzie ch³opiec/dziewczynka i tylko za pierwszym razem by³o mi³o. Najgorsze jednak nast±pi³o ju¿ po powrocie do bazy. Streszczaj±c i upraszczaj±c sprawê – zosta³em brzydko olany przez Kirsten. Osobê, która wydawa³a siê byæ przyja¼nie nastawiona. Widaæ nie, a¿ tak przyja¼nie.

5 listopad
Wyst±piê w telewizji ! Nie w „Rozmowach w Toku”, ani innym „W-11”. Przeszed³em pomy¶lnie eliminacje do „1 z 10” i zakwalifikowa³em siê do nagrania. I wszystko by³oby ¶wietnie, ale niektóre braki w wiedzy trochê bol±. Szczególnie te geograficzne (po³o¿enie Bajkonuru) i literaturoznawcze (Co by³o po romantyzmie). Ale fakt jest faktem. Bêdê mia³ swoje 5 minut w TVP 2.

6 listopad
Utrecht – Ajax 6:4. Bilans strat: d³ugopis (sztuk: 1). Korzy¶ci: umycie naczyñ. Perspektywy: z³e. Samopoczucie: Bardzo z³e. Kiedy bêdzie lepiej: Ju¿ by³o…

11 listopad
„Polska nie jest ani brunatna, ani kolorowa. Polska jest bia³o-czerwona.” – ten komentarz wyg³oszony przez dziennikarkê Polsatu relacjonuj±c± zaj¶cia na ulicach Warszawy najtrafniej oddaje moje marzenie o przysz³o¶ci Polski. Marzê o kraju otwartym, lecz zachowuj±cym tradycje wielu wcze¶niejszych pokoleñ. Marzê o kraju przyzwoitych, wykszta³conych i wierz±cych w idea³y. Marzê o miejscu, gdzie bezsensowne polemiki i walki zast±pi szczery dialog. Marzê, czekam i z nadziejami (naiwnymi na razie) wypatruje lepszego jutra ojczyzny.

13 listopad
Pora¿ka nie jest nigdy czym¶ hañbi±cym. Jest zazwyczaj zwyk³ym sygna³em, ¿e w jakim¶ elemencie s± braki lub umiejêtno¶ci w danym momencie nie s± na tyle du¿e, by walczyæ o zwyciêstwo. Trochê inaczej jest w boksie.  Tam pora¿ka bywa wypadkow± polityki, nacisków medialnych i sponsorskich, a tak¿e popularno¶ci. I tylko dlatego Marquez przegra³ z Pacquiao. A naprawdê wcale nie musia³...

17 listopad
Jako wielki fan filmu „Big Lebowski” po mojej dzisiejszej grze w krêgle powinienem zapa¶æ siê pod ziemiê. Pierwsze trzy kolejki – same pud³a. Potem, chwa³a niebiosom, by³o ju¿ zdecydowanie lepiej. Wystarczy³o to na niezbyt korzystne 5 miejsce. Ogólnie jednak wypad do Fantasy Park by³ ze wszechmiar udany. No mo¿e portfel trochê ucierpia³, choæ tu swoje zrobi³a te¿ ARENA, gdzie musia³em wys³upaæ talary na szatnie i dwa piwa. Za to w tej promocyjnej cenie mog³em ca³kiem dobrze wybawiæ siê z dwoma ol¶niewaj±cej urody paniami B. i J.



18 listopad
Do miana osobistej niedorzeczno¶ci urasta fakt, i¿ najbardziej elokwentny, wygadany i b³yskotliwy jestem wtedy, kiedy mam kaca lub jestem bardzo niewyspany. Dzi¶ sytuacja siê powtórzy³a. Bêd±c na zajêciach u zdaniem wielu super-laski JM, odezwa³em siê (z sensem) co najmniej 3 razy i koniec koñców dosta³em plusa za aktywno¶æ. Id±c na zajêcia zupe³nie siê tego nie spodziewa³em. A wieczorem – „Niebezpieczna metoda” w Bajce. Film ¶wietny, muzyka jeszcze lepsza. Je¶li Shore nie dostanie nominacji to zjem ogromn± michê flaków.

21 listopad
Akurat dzisiaj zachcia³o mi siê biegaæ. To o tyle g³upie, ¿e w ostatnich kilku minionych tygodniach mia³em ku temu zdecydowanie lepsze warunki pogodowe, a jako¶ nie zak³ada³em sneakersów i nie rusza³em gdzie mnie oczy ponios±. Za wiele KM nie zrobi³em, ale s± ma³e powody do satysfakcji. Wieczorem – kino z AB. „Passione” przypad³o mi do gustu, ale jej zdecydowanie bardziej, co uznaje za swój osobisty sukces. Szczególnie, ¿e naprawdê j± lubiê. Oczywi¶cie tylko lubiê. Nie – lubiê, lubiê…

30 listopad
Po losowaniu fazy grupowej Ligi Europejskiej by³em pewny, ¿e zobaczê „na ¿ywo” przynajmniej jednego przedstawiciela Eredivisie. Pad³o na PSV, które przylecia³o na mecz z Legi±. Organizacja przebieg³a sprawnie i ostatecznie wraz z dwoma towarzyszami zasiedli¶my na stadionie przy £azienkowskiej 3. Legia zaczê³a odwa¿nie, ale szybko zosta³a pozbawiona z³udzeñ. PSV nie zagra³o wielkiego meczu. Zaprezentowa³o jednak prawdziwie piêkne i do bólu skuteczne oblicze holenderskiej pi³ki. To co wyrabiali Mertens, Strootman, Lens, Labyad, Derijck czy Wijnaldum momentami ociera³o siê o rzemie¶lnicz± perfekcje. Znakomity wieczór, w dobrym towarzystwie za jedyne 46 z³.



4 grudzieñ
A to ja my¶la³em, ¿e jestem niedojrza³y. Jednak ludzie z mojego roku (tak 65 %) to zupe³ni ignoranci, idioci i nieodpowiedzialne bêcwa³y dzia³aj±ce wed³ug zasady, ¿e NAM siê nale¿y BEZ wzglêdu na obowi±zki. Panie redaktorze, wspó³czujê i przepraszam.

6 grudzieñ
¦w. Miko³aj to mocno przereklamowany kole¿ka. Niby kocha wszystkie dzieci, ale jak przychodzi co do czego to prezenty rozdaje tylko malutkim. Trochê to niesprawiedliwe . Mo¿e w Laponii czy Konstantynopolu maj± ma³e zasoby i kryzys nie pozwala na rozrzutno¶æ ? Jedyny prezent widzialny i odczuwalny, przekazany przez brodatego, to gêsto padaj±cy, mokry ¶nieg. Dziêkuje za takie gifty ! Jakby Miko³aj pochodzi³ w dziurawych butach i cienkich skarpetkach to ¶nieg zobaczyliby¶my dopiero w lutym… na tydzieñ.

8 grudzieñ
Od czasu rozpoczêcia studiów praktycznie ograniczy³em ogl±danie telewizji do minimum (imprezy sportowe, informacje, 1z10). Ale, ¿e w przyrodzie musi byæ równowaga, mocno wci±gn±³em siê w ogl±danie amerykañskich seriali czyli… produktu telewizyjnego. Wiele tego by³o, a teraz doszed³ kolejny. Glee to z pozoru typowy serial m³odzie¿owy. Sztampowy a¿ piszczy. Ot typowe amerykañskie liceum, a w nim przystojni futboli¶ci, gor±ce i oczywi¶cie wredne chirliderki, a tak¿e spore grono kujonów, odmieñców i ró¿nej ma¶ci nauczycieli. Ale jest w tej produkcji co¶ ¶wie¿ego, intryguj±cego i przyjemnego. Po pierwsze du¿o muzyki i ¶piewu (w tym wiele coverów starych, dobrych kawa³ków). Po drugie natomiast sporo wa¿nych, a zarazem trudnych tematów spo³ecznych przewijaj±cych siê w kolejnych odcinkach. Tak w³a¶nie wygl±da i na tym opiera siê wielko¶æ – GLEE.

13 grudzieñ
Ten powoli koñcz±cy siê rok naznaczony by³ przez kilka istotnych wydarzeñ. Najbardziej medialnym z nich by³a kwestia M. Po kilku miesi±cach euforii przysz³o w tej sprawie kilka dni przygnêbienia. Jeszcze ostatnio ³udzi³em siê i my¶la³em o próbie ponownego ogrania sprawy, ale dzi¶ mówiê: Koniec, The End, Fin… Po otrzymaniu pewnych informacji znów okaza³o siê, ¿e nie zosta³em potraktowany powa¿nie. Kto¶ tylko bawi³ siê mn± i moimi uczuciami, dobrze o ich istnieniu zdaj±c sobie sprawê. Dlatego (tu pada imiê i nazwisko), niniejszym, przesta³a¶ dla mnie istnieæ.

15 grudzieñ
Zawsze uwa¿a³em, ¿e studia s± etapem ¿ycia przys³uguj±cym wy³±cznie powa¿nym ludziom. Nie w sensie literalnym, ale jednak. Niestety od czasu rozpoczêcia studiów magisterskich przekonuje siê, i¿ na uczelniach oprócz inteligentnych, aktywnych, odpowiedzialnych i interesuj±cych ludzi jest te¿ banda imbecyli bez pasji, wielkie grono pozerów oraz pewna ilo¶æ wiecznych studentów aka „Piotrusiów Panów”. Ok, pod±¿aj±c za „Why so serious” Jokera, we wszelkich prezentacjach mo¿na sobie pozwoliæ na dawkê humoru, ale niech to nie bêdzie nachalne ! Wpis jest wynikiem mojego za¿enowania popisami Old Canadian Toilet Paper Club Gay i jego poczuciem humoru, które mi zupe³nie nie odpowiada. Ju¿ Terrence i Philip bardziej mnie ¶mieszyli.

19 grudzieñ
Zawsze powtarza³em, ¿e je¶li mia³bym mieszkaæ gdzie¶ poza Polsk± to najpewniej by³aby to Holandia lub Belgia. Po obejrzeniu filmu „Boso,ale na rowerze” ten drugi kierunek wyprawy mieszkaniowej nieco straci³ na atrakcyjno¶ci. Belgia zosta³a ukazana jako kraj smutny, przepe³niony gorycz± i beznadziej±. Ludzie szukaj± pociechy w alkoholu, jedzeniu (fryty z majonezem) i kolarstwie. No i g³upich zabawach ludowych. A tak naprawdê chcieliby prostego ¿ycia przypominaj±cego ugrzecznione piosenki Roya Orbisona. Chc± by³ porz±dni, dobrze wychowani i opiekuñczy. Ale tacy byæ nie potrafi±. Do czasu, którym jest wymiana pokoleñ. ¦wietny, pobudzaj±cy do my¶lenia film, który nie móg³by powstaæ w Ameryce. I znów mo¿na powiedzieæ – Europa gór± !

30 grudzieñ
Symbolicznie zakoñczy³em sprawê mojej najbardziej przykrej pora¿ki tego roku. Zrobi³em to w jedyny s³uszny sposób. Poprzez zniszczenie. Mianowicie przedar³em wszystkie kartki, jakich mia³em (i chcia³em) u¿yæ w czerwcowym performancie „Love Actually” skierowanym od M. Ul¿y³o mi, choæ wcale nie tak bardzo jak s±dzi³em. Jednak fakt siê dokona³ i nie da siê go ju¿ odwróciæ. Jestem nowym cz³owiekiem z uczuciowym carte blanche.



31 grudzieñ
Koniec roku uczci³em znów skromnie. W domu, z jednym marnym drinkiem w rêku. Nie ogl±daj±c przy tym ¿adnego Sylwestra z Dwójk±, Trójk±, Polsatem itd. Zupe³nie nie ruszy³a mnie ta ca³a szopka. Zreszt±, dlaczego by mia³a ? Jestem starszy o rok, a kto wie czy nie bardziej rozgoryczony.

P.ES: Polecam uwa¿ne przyjrzenie siê ostatniemu zdjêciu. Warto, choæby dla Keiry Knightley...

P.ES 2: Kandydat do cytatu roku - "Co mi tu Pani tak sapie ? Co Pani my¶li, ¿e ma 19 lat ?" - doktorska riposta w walce z procederem ¶ci±gania na egzaminie i jego nieudolnym t³umaczeniem.

P.ES 3: Liga NBA niszczy idea³y. Tylko tam Mi³o¶æ (Minnesota Timberwolves) walczy ze ¦wiatowym Pokojem (Los Angeles Lakers).  

11:33, flisak1900
Link Komentarze (3) »
niedziela, 08 stycznia 2012
Dziennik kalendarzowy 2011 - cz.1

Wiele ciekawych, dziwnych, zwyk³ych i niezwyk³ych rzeczy przydarzy³o mi siê w minionym roku. Wszystko (w miarê skrupulatnie) stara³em siê zapamiêtywaæ i zapisywaæ w dzienniku, który uprzedmiotowi³ siê w kalendarzu sygnowanym przez najwiêkszy polski zak³ad ubezpieczeñ. Nie chc±c upychaæ kilkudziesiêciu najlepszych wpisów tylko w jednej notce, postanowi³em, i¿ "dziennik kalendarzowy" bêdzie mia³ swoje dwie, oddzielne czê¶ci. Jedna bêdzie dotyczyæ pierwszego pó³rocza (styczeñ-czerwiec). Druga, co chyba logiczne, drugiego 6-miesiêcznego okresu (lipiec-grudzieñ). Czas na pierwsz± ods³onê. Autor zachowa³ pisownie oryginaln±. Wszelkie b³êdy s±... prawdopodobne.
Viewer discretion is advised & Parental Advisory. Explicit Content

1 stycznia
„Poniedzia³ek: JA. Wtorek: JA. ¦roda: JA. Czwartek: JA…” Witold Gombrowicz
Co to za Nowy Rok, kiedy nie ma siê kaca. Prawie ca³a butla wina posz³a rach-ciach i nic. Mo¿e to dlatego, ¿e 2010 rok by³ godny i zas³uguj±cy na opicie ?

4 stycznia
Uwielbiam wszelkie porównania. Dlaczegó¿by wiêc nie spróbowaæ u¿ywaæ porównañ w stosunku do mojego ¿ywota. Otó¿ bardzo chcia³bym, aby moje ¿ycie opiera³o siê o zasadê: „wszed³ na ring i dosta³ w ryj”. Bo lepiej jest spróbowaæ i dostaæ konkretn±, jasn± odpowied¼ ni¿ wiecznie siê czaiæ i przybieraæ postaæ strachliwego boksera, który niby chcê wyj¶æ z szatni, ale nie mo¿e, nie chce, albo siê boi *. A ona wiecznie na wyci±gniêcie rêki nie bêdzie. Po_PATRZY w LAS i bêdzie z tego wielki CHUJ.
*- niepotrzebne skre¶liæ

5 stycznia
Wizyta u niedosz³ej okaza³a siê bezbolesna. Wszystkie emocje miêdzy nami wygas³y tamtego kwietniowego wieczoru. W momencie kulminacyjnym. Teraz wszystko jest oddzielone grub± kresk±. Có¿, tê szansê, któr± ja kiedy¶ mia³em wykorzysta³ kto¶ inny. I wcale nie jestem z tego powodu zasmucony. Wrêcz, bez fa³szywej ironii, cieszê siê jej szczê¶ciem. Pomimo kilku ma³ych wad jest kim¶ wyj±tkowym. Kim¶, kto zas³uguje na obdarowanie szczerym, mocnym uczuciem. Tylko tych wspania³ych nóg szkoda…

9 stycznia
Wszyscy wielcy naukowcy i my¶liciele, albo musieli byæ lud¼mi niezwykle szczê¶liwymi, albo wrêcz przeciwnie – nieszczê¶liwymi. Tylko tacy s± w stanie wymy¶laæ tak zaowalone, wydumane teorie.

10 stycznia
Czy to ju¿ spisek ? Czy ju¿ wszyscy mnie otoczyli i próbuj± powiedzieæ: „Ju¿ czas. To ten moment !”. Nie tylko ta rozmowa w czwartkowy wieczór. Nie tylko subtelne, nazwijmy to, sygna³y popkulturowe. Teraz do tego doszed³ wyk³ad uniwersytecki. Jego tematem by³a niby asertywno¶æ, ale s³uchaj±c dr. F czu³em siê jakby chodzi³o o gotowo¶æ do zrobienia pierwszego kroku. W ka¿dej jednej sytuacji, co muszê przyznaæ, rzeczywi¶cie nie jest moj± mocn± stron±. I jeszcze to nag³e, zagadkowe zainteresowanie ze strony pewnej osoby. Miêta czy zwyk³a uprzejmo¶æ ? Ale wiem na pewno, ¿e i z jednego i z drugiego bêdzie siê ciê¿ko wyt³umaczyæ. A i bez ofiar siê nie obêdzie.

13 stycznia
Duch w narodzie nie ginie. Kiedy na horyzoncie pojawia siê wspólny wróg, mobilizacja do zdecydowanego czynu jest czym¶ tak naturalnym jak podhalañski oscypek. Nowy etap studiów (szumny SzUM), a po zaledwie 4 miesi±cach ju¿ 2 AFERY ! Tym razem sprawa jest powa¿na, bo i przeciwnik godny. Z granatami nie ma ¿artów. Jak na ca³± sprawê siê zapatruje ? Z jednej strony kilka kurw rzuci³em ze z³o¶ci w przestrzeñ publiczn±, ale z drugiej, szczerze, mam na to, jak ¶piewa³a FIRMA, wyjebane. A w¶ród ca³ego zgie³ku, przekleñstw, ¿ali, trosk i dyskusji najja¶niejsze wra¿enie zrobi³a bojowniczka M. Chêtnie kroczy³bym za ni± na barykady. Szczególnie, je¶li by³aby w stroju z obrazu Delacroixa.



15 stycznia
„To alkohol ! Najgorsza trucizna !” – tak As z „Hydrozagadki” zareagowa³ kiedy spróbowa³ napoju podanego bohaterowi przez Wies³awa Go³asa. Dlaczego o tym wspominam ? Bo znów podda³em siê sile trunków wszelakich. Ale nie ma co hamletyzowaæ. By³o sympatycznie, kulturalnie i zabawnie. Lublin in Las Vegas way. This is It !

16 stycznia
Ka¿dy dobry wieczór zwiastuje trudny poranek. Kac, Hangover, Kater, Babbelas, Kocovina, Resaca, Guele de bois, Mamurluk, Másnaposság, Bakrus, Krapula, Baktylla, Tømmermænd, Postuni dell’ubriachezza.

17 stycznia
Dzi¶ wypad³ ponoæ jaki¶ „Niebieski Poniedzia³ek” w którym ka¿dy z automatu mia³ poczuæ ogarniaj±c± depresje. No to mnie depresja mêczy³a do 14.00, choæ tak w³a¶ciwie bardziej chodzi³o o zmêczenie. Zesz³ej nocy przespa³em niewiele ponad 2h. Na dodatek ten krótki czas okrasi³em sobie, zdecydowanie nie celowo, dosyæ specyficznym snem z g³ównym udzia³em niezwyk³ej uczestniczki programu „Benelux Next Top Model”. Pieprzona pe³nia ! Po 14.00 by³o ju¿ lepiej. Wprawdzie kolejny raz ca³e popo³udnie i wieczór spêdzi³em z notatkami w rêkach, aczkolwiek pocieszam siê faktem, ¿e nied³ugo ten maraton siê zakoñczy. Oby z sukcesem…

18 stycznia
Zwyciêstwo ! Okaza³o siê, ¿e nawet taki paskudny GRANAT mo¿na w porê zabezpieczyæ. Co wy¿sza instancja, to wy¿sza instancja. Ka¿de zwyciêstwo nale¿y uczciæ, wiêc jako tradycjonalista spe³ni³em ten obowi±zek serwuj± sobie czerwone wino. Kolor: okropny/ smak: s³aby/ cena: nieadekwatna. ¯ycie, tak generalnie, nie jest jednak pasmem zwyciêstw. Jest raczej ci±giem nieustannych remisów.
My¶la³em o : zwi±zkach miêdzyrasowych, jedzeniu, pogodzie, bilardzie, Ajaksie, seksie, irytuj±cych ludziach, konwenansach, jeszcze bardziej irytuj±cych ludziach, alkoholu, reggae, przyjacio³ach, krêconych w³osach, ulicach, polonistkach, pi³ce no¿nej, ¶piewaniu.

22 stycznia
Te moje osobiste wypociny powinny siê zwaæ „Nocnikiem kalendarzowym”. Na zegarze minuta po wpó³_do_drugiej w nocy. Za oknami w kuchni, co zaskakuj±ce, nie przeje¿d¿aj± masowo kolumny taksówek. A powinny, bo to jedna z ostatnich karnawa³owych nocy. Ciszê przebija tykanie budzika i ruch na korytarzu. Zakas³a³em. Bêdê chory ? Prawdopodobne. Mo¿liwe. Niewykluczone. Teraz, azymut na ³ó¿ko. Czas spaæ ! 1:39

23 stycznia
Wykraka³em. Co¶ mnie z³apa³o. G³owa puchnie, gard³o drapie, a w ko¶ciach – co nie jest niespodziank± – ³amie. W ramach walki z chorob± zastosowa³em wszelkie szeroko dostêpne metody naturalne. Mleko, miód, czosnek, cytryna, herbata. Liczê na was !

24 stycznia
Choroba nigdy nie jest stanem przyjemnym. Za to jest stanem fajnym, kiedy kto¶ siê tob± interesuje, zajmuje, ¿eby nie powiedzieæ troszczy. Kiedy samemu walczy siê z chorob± jest jako¶ inaczej. Nie masz komu ponarzekaæ, ¿e boli ciê to czy tamto. Nie masz z kim pogadaæ o pierdo³ach. Komputer, radio, telewizja s± tylko tymczasowymi przerywnikami. I choæby w³a¶nie przez pryzmat tego, ¿e kiedy¶ mogê byæ powa¿nie chory bojê siê samotno¶ci. Zgin±æ na grypê, tylko dlatego, ¿e nikt w porê nie pomóg³ ? Idiotyczna ¶mieræ. To ju¿ chyba lepiej byæ potr±conym, choæ to te¿ niewyobra¿alne frajerstwo.

28 stycznia
„Sny, nawet gdy s± z³e to siê budzisz. Mo¿esz w nich kochaæ lub mordowaæ ludzi.” Tak kilka lat temu rymowali Panowie z WWO. Przypomnia³a mi siê ta fraza w zwi±zku z filmem „Incepcja”, który obejrza³em wczoraj (znów notka opó¼niona, sooory !). Dzie³o Chrisa Nolana mogê skomentowaæ tylko tak: WOW, WOW i jeszcze raz WOW. Majstersztyk, nie tylko pod wzglêdem efektów specjalnych. Zreszt± czegó¿ innego spodziewaæ siê po twórcy „Memento”. Nolan znakomicie omin±³ ¶cie¿kê stereotypowego my¶lenia o S-F i stworzy³ film z g³êbokim, ludzkim odniesieniem. Bo kto wie, czy za 10,15,20 lat kradzie¿e z pod¶wiadomo¶ci nie stan± siê czym¶ powszechnym. Nierzeczywisto¶æ z dnia na dzieñ i na naszych oczach, staje siê rzeczywisto¶ci±.



1 luty
Czy to rzeczywi¶cie jeszcze ¿ycie ? Czy tylko jego dobra imitacja ? Budzê siê codziennie rano i zmierzam w kierunku nieokre¶lonego, ale jak wszyscy powtarzaj±, niezwykle istotnego celu. Jakiego, ja siê pytam ? Zdobyæ pracê, za³o¿yæ rodzinê, ¿yæ, ¿yæ, ¿yæ. Posadziæ drzewo, postawiæ dom, ¿yæ, ¿yæ, ¿yæ. Cieszyæ siê powierzchowno¶ci± i obojêtno¶ci± w relacjach miêdzyludzkich, ¿yæ, ¿yæ, ¿yæ. Zachorowaæ, jeszcze bardziej zachorowaæ. Umrzeæ. Wiem to nieub³agane, ale zastanawiam siê, gdzie tu jest ten wspania³y moment iskrzenia o który chodzi w ludzkiej egzystencji. Która chwila daje prawdziw± rado¶æ ? W którym czasie czuje siê, ¿e ¿yjesz pe³ni± ¿ycia ? Chcia³bym to wiedzieæ. Przynajmniej mia³bym mniej zgryzot.

4 luty
Nie wiem sk±d mi siê to wziê³o, ale sk±d¶ musia³o. Otó¿ uwielbiam podgl±daæ. I od razu prostuje, ¿e w wiêkszo¶ci przypadków nie ma to nic wspólnego ze ¶wintuszeniem. Po prostu cieszy mnie mo¿liwo¶æ ogl±dania ludzi w sytuacjach jak najbardziej naturalnych. Kiedy gotuj±, ¶pi±, jedz±, ogl±daj± telewizjê i nie wiedz±, ¿e s± przy tym obserwowani. Ju¿ nie mówi±c o podgl±daniu telefonów w trakcie pisania sms-ów. Ile cz³owiek mo¿e siê dowiedzieæ o danej osobie, tylko dziêki temu to g³owa ma³a. „Every breath you take, Every move you make, Every bound you break, I will be watching you !”.

5 luty
Wojna polsko-polska dotar³a nawet do kinowych sal. Mo¿e nie w sensie ideologicznym, ale spo³ecznym na pewno. Otó¿ podczas seansu filmu „Jak zostaæ królem” (magia Oskarów wci±¿ dzia³a, czytaj: pe³na sala) starsze ma³¿eñstwo w zdecydowany sposób zwróci³o uwagê „pani± po 30-stce), ¿e nie do¶æ, i¿ siê spó¼ni³y to jeszcze szeleszcz± chipsami. Na pohybel skurwysynom. A nie pro¶ciej i skuteczniej by³o siê u¶miechn±æ i skupiæ na filmie ?

7 luty
Nigdy specjalnie nie frapowa³a mnie my¶l o starzej±cym siê polskim spo³eczeñstwie. Có¿, taka kolej rzeczy – my¶la³em i oddala³em od siebie niewygodne fakty. Ale dzi¶ zauwa¿y³em pewien niepokoj±cy sygna³. Otó¿ im wiêcej starszych ludzi, tym d³u¿sze kolejki. Im d³u¿sze kolejki, tym wiêcej czasu potrzeba na za³atwienie konkretnych spraw w urzêdach, na poczcie czy nawet w sklepie. A wszystko to zebrane do kupy powoduje: a) frustracje, b) irytacje, c) zniechêcenie. Je¶li z jakiego¶ powodu mia³aby w Polsce wybuchn±æ wojna domowa to w pierwszej kolejno¶ci starliby siê starzy z m³odymi. Bo ile¿ mo¿na czekaæ przy pocztowym okienku ?

8 luty
Piæ trzeba umieæ – to wiadomo od lat, jak nie od wieków. Wydaje siê jednak, ¿e w trakcie picia wa¿ne jest równie¿ zachowanie. Nie mówiê tu, broñ Bo¿e, o kamiennej twarzy i têpym podnoszeniu kolejnych kieliszków. Tak siê nie da. Alkohol rozwi±zuje jêzyk, nogi i …wiadomo co. Z tym ostatnim czasem niektórzy mocno przesadzaj±. A kiedy jeszcze zamiast czynów, jedynie werbalizuj± swoje fantazje to tworzy to niezwykle ¿enuj±cy spektakl. Dlatego, je¶li kiedy¶ w telefonach komórkowych zostan± zainstalowane blokady anty-alkoholowe to w ¿adnym razie nie bêdê siê oburza³. Wrêcz bêdê zadowolony, gdy¿ bêdê mia³ pewno¶æ, ¿e nikomu nie powiem: „Chcia³bym wyruchaæ ciê analnie”. Nigdy !

15 luty
Kontakt. Wyczekany kontakt – krzycza³ Rafa³ Rutkowski w reklamie Castoramy. Dzisiaj mog³em zrobiæ to samo. Wreszcie zamieni³em wiêcej ni¿ jedno zdanie z M. Choæ tak w³a¶ciwie ¿adna w tym moja zas³uga, bo to ona pierwsza zagadnê³a. By³o sztampowo – o studiach – ale zawsze, dlatego trzeba siê cieszyæ. Troszeczkê. Tyci, tyci. Maluteñko. W ka¿dym razie jest to jaki¶ krok. Nawet je¶li w³a¶ciwie ca³y czas jestem w tym samym miejscu. To be continued.

18 luty
Cieszê siê, ¿e jestem katolikiem. Cieszê siê, ¿e wierzê w niebo, piek³o i czy¶ciec. W innym wypadku po obejrzeniu „Enter the Void” móg³bym stwierdziæ, ¿e ludzka egzystencja jest bezsensem prowadz±cym donik±d. Samoczynnie napêdzaj±cym siê generatorem pustki. Ubranej w kolory i doznania, ale jednak pustki. A tak mam swoje, dla niektórych staro¶wieckie wierzenia i wci±¿ widzê ¶wiate³ko w tunelu. Oby wyj±tkowo d³ugim…

21 luty
Facet ogl±daj±cy komedie romantyczne albo jest bardzo zdesperowany, albo po prostu lubi ten gatunek filmowy. Ja jestem ciekawym przypadkiem, gdy¿ i za to i za to lubiê romantic movies. Jednym z moich ulubionych tytu³ów s± „Igraszki losu” z Kate Beckinsale i Johnem Cusackiem. Dzi¶ prze¿y³em w³asne igraszki. Niespodziewanie spotka³em na przystanku M. i zyskali¶my kolejn± okazjê do kontaktu. Potem jeszcze jedn±, przy okazji powrotu. Za du¿o wra¿eñ, jak na jedne 24 h. Szczególnie, ¿e rozmowa ca³kiem siê klei³a, choæ wci±¿ trudno mi stwierdziæ i odczytaæ, jaki M. ma stosunek do mojej osoby. Subtelne wyra¿enie zaczynaj± siê pojawiaæ i z ka¿d± sekund± wzrasta moja ciekawo¶æ, jaki bêdzie ci±g dalszy.



22 luty
Moi drodzy, opuszczamy trzy krateczki i piszemy temat lekcji. Instytucja g³upiej pipy jako polskie zjawisko spo³eczne. Temat jest o tyle istotny, ¿e drogie dzieci, prêdzej czy pó¼niej siê z nim zetkniecie. Zaczynamy od pauz. Definicja. G³upia pipa to osoba, której iloraz inteligencji jest tak niski, ¿e nie ma sensu go mierzyæ. Charakteryzuje siê kulturowym dyletanctwem. Np. z seansów filmowych pamiêta jedynie zarys fabu³y. Czasem g³upia pipa mo¿e odznaczaæ siê nieprzeciêtn± urod±, ale to wyj±tki. Stasiu, powiedz klasie, co nale¿y zrobiæ w wypadku konfrontacj z GP ? – Albo j± trzeba zignorowaæ panie psorze, albo pierdoln±æ m³otkiem w ³eb. Ewentualnie, wyj¶cie ryzykowne, spróbowaæ zaakceptowaæ i tolerowaæ. Oj Stasiu, Stasiu z tym ostatnim to przesadzi³e¶. Na IGP najlepszy jest m³otek. Ot, filozofia.

2 marzec
Na pocz±tek bêdzie m±dry, ¿yciowy cytat z A.PR – „…¿ycie mê¿czyzny krêci siê zawsze wokó³ jednej jedynej kobiety, w której zawieraj± siê wszystkie kobiety ¶wiata, szczyt wszelkich tajemnic i klucz do wszystkich odpowiedzi.”. £adne, prawda ?
Nigdy specjalnie nie by³em aktywny, je¶li chodzi o wszelkie konkursy, dzia³ania, projekty czy zajêcia dodatkowe. Nie lubi³em siê wychylaæ przed szereg oraz ba³em siê udzielaæ w sferach, gdzie nie czu³em siê mocny. Teraz powinienem to zmieniæ. Spróbowaæ swoich si³ na ró¿nych frontach zawsze mo¿na. To mo¿e kosztowaæ niewiele, a przynie¶æ owoce. Jakie ? Ró¿norakie!

6 marzec
¯ubrówka i sok pomarañczowy to kiepskie po³±czenie. Cvitanich w ataku Ajaksu to te¿ nie to. Zbyt du¿o makaronu z twarogiem, pomimo ca³ej swej smakowito¶ci powoduje rozwolnienie. Gdyby p³acili za narzekanie… Ju¿ dzi¶ by³bym milionerem !

7 marzec
Tu¿ przed Dniem Kobiet do¶wiadczy³em „ekstremalnego babiñca”. 6 kobiet przy jednym stole i ja jeden. Nieustanny potok s³ów, czêsto tak infantylnie niedorzecznych, ¿e g³owa ma³a. Sam siê sobie dziwiê, ¿e w miarê spokojnie przetrzyma³em. Z drugiej strony ich rozentuzjazmowanie mog³o wynikaæ z oczekiwania na przyjazd Mattiego Borka. Do dzi¶ uwa¿a³em go za utalentowanego buca. Po pos³uchaniu i zobaczeniu go „na ¿ywo”, nieco zyska³ w moich oczach. Owszem jest gogu¶ i narcyz, ale pod tym co na zewn±trz kryje siê sympatyczny, wra¿liwy, inteligentny facet. Mo¿e zabrzmi to nieskromnie – M.B to bardziej odwa¿na kopia mnie. Ale¿ to brzmi !

13 marzec
Ciekawa obserwacja. W ka¿dym zwyczajnym cz³owieku jest co¶ z celebryty. Szczególnie widaæ to teraz, kiedy robi siê cieplej. „Ustawki” z narzeczonym, dzieckiem, w zwiewnej sukience albo p³aszczyku. Tym ¿yje Polska A,B,C.

17 marzec
Dziwna sprawa. Otoczenie bardziej podnieca siê moimi „mi³osnymi podbojami” ni¿ ja sam. Wszyscy jacy¶ tacy dumni ze mnie, szczê¶liwi. Chwal±, sypi± M. komplementy, pytaj± o wra¿enia. Powariowali, czy co ? Dla mnie ca³y czas jest to pewien  przed-etap. Owszem poznajemy siê i co¶ tam mniej lub bardziej iskrzy, ale ca³y czas nie jest to punkt w którym mo¿na obwie¶ciæ pe³en sukces. W takim razie, kiedy ten¿e nastanie ? Stary Piotrek poda³by jednoznaczn± datê – np. do 25 kwietnia. Nowy Piotrek siê nie spieszy, bo to jak z rozbrajaniem bomby. Jeden z³y ruch i wszystko pieprznie. A tego nikt by nie chcia³. Chyba, ¿e jaki¶ inny cichy adorator M.

18 marzec
111 rocznica powstania Ajaksu zosta³a przez niebiosa okraszona najlepiej jak to by³o mo¿liwe. Solidnym deszczem. Byæ mo¿e w ten sposób anio³owie p³akali po wczorajszej klêsce w Moskwie. A nawet je¶li nie, to przynajmniej ³adnie to porównanie siê prezentuje i oddaje stan mojego ducha. Smutno by³o wczoraj, smutno jest te¿ dzi¶. Plus jest taki, ¿e przynajmniej smutek „pomeczowy” nie dobija mnie w kontek¶cie „pozasportowym”. Zaczynam umiejêtnie oddzielaæ te dwie sfery od siebie. Jeszcze trochê, a bêdê w tym wirtuozem.



23 marzec
A ja my¶la³em, ¿e romantyzm nie jest w cenie. ¯e teraz dla kobiet liczy siê grubo¶æ: portfela, bicepsa i penisa (kolejno¶æ przypadkowa). ¯e czêsto mo¿esz wygl±daæ jak ostatnia ³achudra, ale za spraw± stuningowanego golfa i tak wszystkie dupeczki s± twoje. ¯e wszystkie „bajki” o czystej, niewinnej mi³o¶ci to fanaberie dla pot³uczonych. Ca³e szczê¶cie ¶wiat, nie zszed³ ostatecznie na psy. Uzmys³owi³a mi to dzisiaj dwójka dzieciaków, którzy niemal wtopili siê w siebie i z wielk± delikatno¶ci± promieniowali swoim uczuciem i szczê¶ciem. Niech takich obrazków nigdy nie zabraknie w przestrzeni publicznej.

5 kwiecieñ
Ludzka z³o¶liwo¶æ nie zna granic. Niby powa¿ny uniwersytet, niby dojrzali ludzie, a ¿arty na poziomie podstawówki. Bo normalnie mo¿na boki zrywaæ w momencie, kiedy kto¶ nie¶wiadomie usi±dzie na krze¶le z gum±. HA HA HA ! ¦michuuu… Niestety pechowcem okaza³em siê ja. Ca³e szczê¶cie „wyrób gumowy” uda³o mi siê usun±æ, ale niesmak i „kurwa” rzucona przy Bogu ducha winnej pani Gra¿ynie (co za kobieta,ajæ !) pozosta³y. Chyba I. mia³a racje, ¿e moja dba³o¶æ o wygl±d jest dosyæ widoczna. A kiedy¶ tego nie by³o… Ciekawe.

6 kwiecieñ
Na pocz±tek scenka obyczajowa zaobserwowana wczesnym popo³udniem. Przystanek autobusowy. Z jednej strony ³awki – ca³uj±ca siê para. Z drugiej – niewidomy. I co to ma znaczyæ ? ¯e mi³o¶æ jest ¶lepa !? Whatever…
Z ciekawszych wydarzeñ. Po raz bodaj pi±ty odprowadzi³em M. Niby nic wielkiego, aczkolwiek zauwa¿y³em, i¿ trochê irytuje j± to wracanie i moje czekanie na ni± po zajêciach. Na moj± sugestie, ¿e chyba nie chce mnie ju¿ ogl±daæ oczywi¶cie zaczê³a siê wymigaæ. Nie mam kompletnie pojêcia, co o tym (temacie: ja i ona) my¶leæ. Mo¿e najlepiej nie my¶leæ. I tak wiele kwestii mam teraz na g³owie.

9 kwiecieñ
Skoñczy³em czytaæ „Wierno¶æ w stereo” Nicka Hornby’ego i przymierzam siê do zakupu kolejnej ksi±¿ki tego autora, bo zdecydowanie podoba mi siê jego sposób my¶lenia i pisania. Jest taki kumplowsko-dojrza³y. O istotnych, wrêcz kluczowych tematach pisze z przymru¿eniem oka, natomiast tematy niewa¿ne potrafi traktowaæ jak najwiêksz± ¶wiêto¶æ. Nick trzymaj tak dalej !



11 kwiecieñ
Nie czêsto, a w³a¶ciwie niezwykle rzadko, kto¶ potrafi mnie pochwaliæ w sposób konstruktywny i szczery. Jednej z wyk³adowczyñ dzisiaj siê to uda³o. Powiedzia³a ciep³o o mojej zdolno¶ci do konstruowania ¶wiata przedstawionego w oparciu o detale. Pochwali³a, ¿e to niestandardowe i unikalne, co mnie ucieszy³o, gdy¿ dok³adnie o to mi chodzi³o. Taki by³ mój cel. Z drugiej strony zgani³a mnie za konstruowanie fabu³y (niby z powodu mojego lenistwa – pfff), ale mimo wszystko mi³o mi siê zrobi³o. Pojawi³a siê te¿ przykra dygresja – Moje ¿ycie te¿ jest dobre w detalach, natomiast fabu³a jest raczej kiepska. Zamiast zrobienia czego¶ efektywnie od A do Z, dla mnie wa¿niejsze jest zakoñczenie sprawy na K. Za to efektownie.

14 kwiecieñ
Marzê o takim dniu, kiedy spotkam cz³owieka z którym po wymienieniu zaledwie kilku zdañ w ojczystym jêzyku bêdê w stanie jednoznacznie dogadaæ siê co do okre¶lonej kwestii. Z £ysym niby siê dogada³em, ale tak naprawdê kujt wie jak to bêdzie. Facet jest w porz±dku, choæ tak sobie my¶lê, ¿e ³eb kto¶ mu zaku³ w kwadratowy pancerz. Go¶æ ¿yjê w matni w³asnych spraw i zainteresowañ, a na pasje innych patrzy z dystansem i pewn±, nie wprost wyra¿on±, szyder±. Jak us³ysza³ „fina³ Pucharu Holandii” to zrobi³ minê, jakbym mia³ lecieæ na Marsa. Zreszt±, jako¶ go przetrawiê. Nawet, je¶li w trakcie mia³bym siê piêæ razy zad³awiæ.

28 kwiecieñ
HOT: Jenna Elfman, Keira Knightley, Monica Bellucci, Beata Tadla, Kirsten Dunst, Novika, Scarlett Johansson

NOT: Paris Hilton, Anna Mucha, Courtney Cox, Victoria Beckham, Rihanna, Cristina Aguilera, Maria Szarapowa.

2 maj
Polsko¶æ. Fenomen naszej nacji jest trudny do wyt³umaczenia. Nie jeste¶my najhojniej obdarzeni wszelakimi talentami. Nie potrafimy byæ ¿yczliwi i u¶miechniêci. Czê¶ciej ze sob± walczymy ni¿ wspó³dzia³amy. S± jednak takie chwile, kiedy polsko¶æ czuæ i to w sposób pozytywny. Do¶wiadczy³em tego dzisiaj kiedy z kumplem ogl±dali¶my fina³ow± czê¶æ fina³y M¦ w snookerze. Niby by³o to tylko piwko oraz whisky w towarzystwie relacji sportowej z dodatkiem ciasta podawanego przez zapobiegliwych „poimieninowych” rodziców, ale mia³o to swój mi³y, wspólnotowy wymiar. Taki polski w³a¶nie.

5 maj
¯yczliwo¶æ w ludziach jednak nie zginê³a. Z w³asnej nieostro¿no¶ci i zbytniego zaufania do PKP, nie przygotowa³em na prawie 9-godzinn± podró¿ ani jednej sztuki prowiantu. Gdyby nie pewna starsza pani z Pionek, która u¿yczy³a mi dwóch smacznych bu³ek, pewnie skona³bym z g³odu. Ostatecznie do WROCKA dotar³em z pe³nym ¿o³±dkiem ok. 17.20. Kilkugodzinne zwiedzanie miast, interesuj±ce (ale czy do czego¶ potrzebne ?) wieczorne s³uchanie wyk³adu i Opus Dei, k±piel i SEN. Wa¿ny dzieñ by³ dopiero przede mn±.

6 maj
Lotnisko we Wroc³awiu, choæ po³o¿one w granicach miasta, jawi siê, jakby by³o ulokowane na jakim¶ wypizdowie. Kilkadziesi±t minut podmiejskim autobusem wymêczy³o mnie równie mocno jak kilkugodzinna podró¿ poci±giem. W samolocie by³o ju¿ lepiej. Mo¿e poza kwesti± moich ca³kowicie zatkanych uszu po przylocie do Eindhoven. Popo³udnie spêdzi³em na kr±¿eniu po stolicy Brabancji i spotkaniu z Ani± K. Wieczór by³ mniej ekscytuj±cy. „Top Gear” ze wspó³w³a¶cicielem hostelu i skróty Jupiler League bez niego.

8 maj
12.000 fanów Ajaksu na de Kuip stworzy³o atmosferê, której nie zapomnê do koñca ¿ycia. I chuj, ¿e wynik by³ tragiczny.

12 maj
Jeden z tych wieczorów, które zapowiada³y siê na szalone, a skoñczy³y siê ca³kiem po „Bo¿emu”. Przynajmniej dla mnie. Bo byli i tacy, co zgubili wódkê z garnkiem (czy odwrotnie) i dotarli do ³ó¿ka o 6 rano. Ale i w moim przypadku mog³o byæ zupe³nie inaczej. Przez d³u¿sz± czê¶æ wieczoru wygl±da³o na to, i¿ spêdzê noc nie ca³kiem sam. Z nocowania blondw³osej kole¿anki wyszed³ jednak wielki CHUJ (s³owo klucz). I, o takie mi mecyje.

13 maj
¯ó³ty, czerwony, b³êkitny, czarny, zielony, bia³y. Farba, s³owo, d¼wiêk, dotyk, smak. Sztuka wspó³czesna jest chyba dla mnie trochê za trudna, albo po prostu jej nie rozumiem. W koñcu co jest takiego fascynuj±cego i warto¶ciowego pod wzglêdem kulturalnym w rozstawieniu sto³ów uginaj±cych siê od owoców, kolorowych pude³ek ze znan± zawarto¶ci± w ¶rodku, ekranu z pulsuj±cymi kolorami i pod³o¿onymi d¼wiêkami ? Nic ? Ale przynajmniej mog³em pobawiæ siê farbami. He He.

15 maj
*** - Mistrzostwo Holandii nr. 30
AJAX AMSTERDAM ! ! !



26 maj
Ludzka g³upota wci±¿ mnie zaskakuje, a jednocze¶nie bawi. Czy 20 minut przerwy to nie jest wystarczaj±cy czas na wypró¿nienie siê i potulny powrót do autobusu ? Dla niektórych widaæ nie, skoro przekraczaj± normy czasowe i musz± ponosiæ koszty na taksówki-po¶cigówki. Chwa³a Bogu, ¿e mam pojemny pêcherz i trochê oleju w g³owie !

28 maj
Obejrzenie filmu „Erratum” ostatecznie potwierdzi³o moj± tezê o wykorzenieniu z rodzinnych stron. Niby jestem u siebie, a czuje siê jako¶ obco. Mijam znanych sobie ludzi, miejsca, ale co¶ mi w tym wszystkim nie pasuje. To ja odrzucam „ma³± ojczyznê” czy to ona mnie odrzuca i szufladkuje jako „przygodnego turystê”.

31 maj
„Tuesday’s gone with a wind, my baby is gone with a wind”. Lynyrd Skynyrd graj± jak zawsze wspaniale. Solówka goni solówkê, a ja sobie siedzê na balkonie pomiêdzy zepsut± lodówk± na ³aweczce i ch³onê ch³ód pó¼nego wieczora. Dzieñ by³ gor±cy, ale przynajmniej pod wzglêdem „zawodowym” udany. I chyba trzeba siê przygotowaæ, i¿ tylko na tym polu bêdê odnosi³ sukcesy w tym roku akademickim. M., pomimo ca³ej fascynacji asekurancko popartej wyznaniem, nie sprawia wra¿enia zainteresowanej moj± osob±. Jak w piosence: Moje kochanie znika razem z wiatrem. Choæ pewna furtka jest jeszcze otwarta…

5 czerwiec
Polskie spo³eczeñstwo to jaki¶ kosmicznie patologiczny twór. Na wszystkich poziomach. Nastolatki szczyc±ce siê dawanie dupy i ludzie dla których wiejska dyskoteka jest „rajem na ziemi”. Jezu, w jakim kraju jak ¿yjê ? (po obejrzeniu filmów „Nie jeste¶my puszczalskie” i „Czekaj±c na sobotê”

22 czerwiec
„Bo to co nas podnieca, to siê nazywa…”. W³a¶nie, co tak naprawdê dzia³a na kobiety ? Gdybym mia³ wybraæ jedn± cechê powiedzia³bym – zdecydowanie. Jedn± rzecz – pieni±dze. Szczegó³ anatomiczny – g³os, niski szczególnie. Co nam z tego wychodzi ? Ano mê¿czyzna idealny – zdecydowany bogacz z seksownym niskim g³osem. A teraz odwróæmy sprawê – Co aktywuje zmys³y mê¿czyzn ? Cecha – opiekuñczo¶æ, rzecz – bielizna, anatomia – kszta³ty (biodra, piersi, po¶ladki). Kobieta akuratna dla mê¿czyzny XXI wieku: opiekuñcza z pe³nymi kszta³tami ukrytymi pod zmys³ow± bielizn±. Konkluzja bêdzie ma³o optymistyczna. Pierwszy opis do mnie nie pasuje, a drugi jest niedo¶cignionym wzorem.

24 czerwiec
Wszystkim siê w dupach poprzewraca³o ! Rok szkolny koñczy siê w ¶rodê, a naiwniacy w mundurach organizuj± akcje „Weekend bez ofiar” w trakcie d³ugiego okresu wypoczynku zahaczaj±cego o imieniny Jana. Przecie¿ to oczywiste, ¿e taka akcja nie mog³a przynie¶æ wspania³ego wyniku. Polacy to naród przekorny i dlatego zamiast „bez ofiar”, weekend zakoñczy³ siê statystykami na poziomie – blisko 80 osób w piachu, prawie 300 pod kroplówk±, a niemal 2500 na podwójnym gazie. Ale propaganda by³a ? By³a. Media mia³y o czym mówiæ ? Oczywi¶cie. Zadowoleni ? Wszyscy oprócz tych nieca³ych 3000…

27 czerwiec
Uliczni grajkowie. Nieod³±czny element raczej wiêkszych ni¿ mniejszych miast. Do tej pory budzili u mnie co¶ z pogranicza podziwu (za odwagê) i politowania (za repertuar i rzadziej umiejêtno¶ci). Nigdy nie by³em sk³onny wrzuciæ do futera³u jakiego¶ drobniaka. Dzisiaj, mog³o siê to zmieniæ. Id±c ulic± Wa³ow± w Tarnowie dotar³y do mnie znajome takty i s³owa. Po krótkiej chwili w g³owie wy¶wietli³ siê muzyczny tag – to by³o „Wish you were here” Pink Floydów. I wtedy powiedzia³em sobie w duchu – Jak bêdê wraca³ i zagraj± znów co¶ dobrego to wrzucê im pi±tala. Ale mieli pecha. Zagrali D¿em i pogrzebali szansê na mój gest i pieni±dz. Muzyczna fortuna bywa nieub³agana.

CDN


17:53, flisak1900
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 stycznia 2012
Wci±¿ tu jestem... (I'm still here)

W zwi±zku z nap³ywaj±cymi do moich uszu niepokojami dotycz±cymi kwestii dalszego prowadzenia bloga niniejszym pragnê uspokoiæ... Blog bêdzie istnia³ nadal. Niekoniecznie jednak w takiej formie jak dotychczas. To znaczy forma i styl pisania zapewne pozostan± takie jak przedtem, ale mo¿e byæ gorzej z czêstotliwo¶ci± wpisów. W koñcu nowo nam nasta³y rok 2012 to ju¿ ostatnia prosta na drodze do zakoñczenia edukacji i wkroczenia w doros³e ¿ycie, o którym zreszt± za spraw± pewnego dziennikarskiego zadania sporo ostatnio rozmy¶la³em. Sprawia to, ¿e czasu na wiele rzeczy (w tym bloga) zaczyna brakowaæ, a tu jeszcze trzeba wódkê piæ. Tak¿e niczego nie obiecuje, za to zapewniam, ¿e walkingtheline nie zginie póki jego czytelnicy ¿yj± i wykazuj± nim zainteresowanie. I ju¿ teraz zapraszam do przeczytania pierwszego, pardon drugiego tegorocznego wpisu, którym podsumuje rok 2011. My¶lê, ¿e bêdzie to ciekawa notka, poniewa¿ jej baz± bêdzie mój pierwszy ca³kiem skrupulatnie prowadzony dziennik. Nie zabraknie w nim zgry¼liwego spojrzenia na rzeczywisto¶æ, humoru, przemocy, wulgaryzmów i odrobiny pikanterii. Bêd± tak¿e ³zawe kawa³ki, bo jak¿e mog³oby inaczej w przypadku takiego wra¿liwca. A na teraz, zgodnie z tradycj± kultura nakazuje z³o¿yæ ¿yczeñ noworoczne. Ale szczerze, jako¶ nie mam na to ochoty. Dobra, niech bêdzie - Do siego, ludziska !



P.ES: Ostatni wpis w 2011 roku mia³ dotyczyæ przedmiotowego traktowania kobiet przez mê¿czyzn w nawi±zaniu do obrazu ¶wiata przedstawionego wystêpuj±cego w teledyskach polskich raperów. Ale chyba nie warto ju¿ do tego wracaæ, czy¿ nie ?

P.ES 2: Tegorocznego sylwestra spêdzi³em na...korepetycjach z seksu. No i kto siê teraz najlepiej bawi³, bitches ?!


23:45, flisak1900
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 pa¼dziernika 2011
Dyktatura lajka

Facebook uczy, facebook radzi, facebook nigdy Ciê nie zdradzi. Portal spo³eczno¶ciowy stworzony przez Marka Zuckerberga opanowa³ ca³y ¶wiat i zaw³adn±³ stylem ¿ycia nieprzebranej masy ludzi. Szaleñstwo na punkcie tego z pozoru zupe³nie zbêdnego dodatku naszego internetowego ¿ywota - zupe³nie nie mija. Dobrze to czy wrêcz przeciwnie ? Aby móc swobodnie odpowiedzieæ na to pytanie pewnie musia³bym posiadaæ zdecydowanie wiêksze kompetencje z zakresu socjologii i nowych mediów. Dlatego teraz moje przemy¶lenia o Facebooku skupi± siê na zaledwie jednym jego aspekcie.

Lubiê to, Like it, Ik vind leuk, Gosto, Me gusta, J'Aime - jakkolwiek by siê to nie nazywa³o w okre¶lonym kraju, wiadomo o co chodzi. "Lajkowanie" jest zwyczajem sztucznym i g³upim, a zarazem wiele mówi±cych o ludziach i ich zachowaniach, przepraszam za okre¶lenie, stadnych. Otó¿ za klikniêciem na "lubiê to" w przypadku posta danej osoby dopiero w ostatnim rzêdzie stoj± w³asne preferencje i zainteresowania. Najczê¶ciej lajkujemy z powodów osobistych lub quasi-osobistych (kogo¶ lubimy, szanujemy, kochamy lub chcemy, ¿eby ten kto¶ nas lubi³, szanowa³, kocha³ itd.). Z kolei w przypadku "polubienie" danej osoby, miejsca, firmy, filmu/ksi±¿ki/zespo³u muzycznego mo¿emy zaobserwowaæ dwie tradycje. Pierwsza to "owczy pêd" czyli napêdzanie popularno¶ci lajkowej "wielkim nazwom, nazwiskom czy akcjom", bardziej z powodu preferencji naszych znajomych ni¿ w³asnej, a tak¿e mo¿liwo¶ci zdobycia nagród (w przypadku profili firmowych) ("10 znajomych lubi U2 to ja te¿ kliknê... W koñcu lubiê ich jedn± piosenkê" b±d¼ "Wprawdzie w KFC jem raz na rok, ale kliknê lajka. Mo¿e wygram zupe³nie nowy toster z logo). Druga tradycja to "oblê¿ona twierdza" czyli lubienie stron niszowych na facebooku, takich na które nasi znajomi nawet nie spojrz± lub o ich istnieniu nie bêd± wiedzieæ. Tu jest jednak pewien haczyk. Nigdy nie wiemy, czy który¶ z naszych znajomych nie jest na¶ladowc± (w ¿argonie kryminalistycznym jêzyka angielskiego ma to piêkn± nazwê "Copycat") i z powodów osobistych lub quasi-osobistych (tak jak wy¿ej) nie zacznie lubiæ tego samego co My. Bo jak inaczej wyja¶niæ sytuacje, kiedy niedawno poznana dziewczyna klika "lubiê to" przy nazwie pewnego precyzyjnie okre¶lonego zespo³u pi³karskiego lub muzycznego ? Albo konkretnej ksi±¿ki czy filmu, który dziwnym trafem jest zbie¿ny z twoimi preferencjami. Dobra skoñczmy z tymi pseudo rozwa¿aniami od czapy. Jak mawia³ zdenerwowany Leo Beenhakker na konferencjach prasowych polskie reprezentacji to "Dirty topic and fucking bullshit".

Ciekawsza jest inna rzecz. Mianowicie porównanie ilo¶ci "lajków" przeciwstawnych lub zbie¿nych przedmiotów/osób/miejsc/zespo³ów. W niedzielne popo³udnie, 16 pa¼dziernika usiad³em przed laptopem, za³±czy³em to niebieskie ustrojstwo z bia³ym napisem po lewej stronie i rozpocz±³em research. Wyniki, w przewa¿aj±cej wiêkszo¶ci, nie okaza³y siê zaskakuj±ce. Zreszt±, przekonajcie siê sami.

GEOGRAFIA
Warszawa vs Kraków (22.392 do 8.275 LT)
Informacja z której ucieszy siê kolega Micha³ O., a konkretny bulwers z jej powodu z³apie kole¿anka Katarzyna K. A ja podsumuje wynik krótko - Wszyscy jeste¶my naszym stolcem, pardon, stolic±.

Nowy Jork vs Los Angeles; lub jak to mawia siê ostatnio w Polandzie - El Ej (1.074.030 do 322.074 LT)
Wielkie Jab³ko mia¿d¿±co wygra³o z Miastem Anio³ów. Wynik sprawiedliwy, bo w koñcu to NY ma Yankees, Woody'ego Allena i Broadway. A co ma LA ? Tylko i a¿ Hollywood.

Rzym vs Mediolan (304.038 do 4.607 LT)
Wszystkie drogi prowadz± do Rzymu. Tak¿e na FB, jak widaæ. Przewaga w³oskiej stolicy politycznej nad jej finansowym odpowiednikiem wydaje siê zbyt du¿a. Ale wiadomo - tradycja, historia i fontanna Di Trevi (choæby w taki wydaniu) przemawiaj± za matecznikiem Romusa i Romulusa.

Madryt vs Barcelona (471.406 do 236.212 LT)
Dla wszystkich zakompleksionych fanów Realu to pewnie miód na serce. Dla mnie zreszt± te¿ przez wzgl±d na twórczo¶æ Arturo Perez-Reverte, który zawsze by³ mocno zwi±zany z hiszpañsk± stolic±. Hala Madrid, po prostu !

TECHNOLOGIA
Iphone vs Blackberry (323.969 do 8.507.620 LT)
Co te¿ musia³o czuæ tych ponad 8,5 miliona u¿ytkowników Facebooka, których wypasione komórki przeistoczy³y siê niedawno w zupe³ny szmelc ? Chwa³a Bogu, ¿e ten spór mnie zupe³nie nie dotyczy.

Playstation vs Xbox (17.504.235 do 11.421.152 LT)
Lepsza brzydka wizualnie konsola od Sony ni¿ nawet naj³adniejsza od Microsoftu. Ogólnie jednak kolejny spór, który mnie nie dotyka z prostego powodu. Moj± ostatni± konsol± by³a podróbka Nintendo Family Computer czyli stary, dobry Pegasus.

Windows vs Linux (3.072.715 do 258.584 LT)
Monopolista gór± ! I chuj !

EA Sports FIFA vs Pro Evolution Soccer (6.161.732 do 4.511.664 LT)
Tradycja zobowi±zuje. Produkt EA istnieje d³u¿ej na rynku ni¿ wytwór firmy Konami. Obie firmy zdrowo, choæ z pewnymi zgrzytami rywalizuj± ze sob± od kilku lat i wygrywaj± na tym gracze, którzy maj± wybór. A, ¿e wiêcej wybiera FIFÊ to tylko kolejny przyk³ad dzia³ania skutecznego marketingu, reklamy i PR-u.

MUZYKA
U2 vs Red Hot Chilli Peppers (10.699.861 do 13.616.422 LT)
Najwiêksze zaskoczenie badania. Irole z 35 letnim sta¿em i dziesi±tkami hitów na koncie przegrali z niewiele m³odszymi kalifornijskimi rockmanami znanymi, tak miêdzy Bogiem a prawd± z najwy¿ej piêciu znakomitych kawa³ków, o oko³o 3 miliony lajków. Za komentarz do sprawy niech pos³u¿y znany i lubiany refren - "America, fuck yeah !"

Tede vs Peja (29.529 do 191.338 LT)
Prosty przekaz wygrywa z fantazyjn± z³o¶liwo¶ci±. "Reprezentowanie biedy" wygrywa ze "ssaniem suchego konara". Poznañ wygrywa z Warszafk±. Tylko, czy polski hip-hop na tym wszystkim wygrywa ?

Britney Spears vs Cristina Aguilera (14.703.324 do 4.794.694 LT)
Obie panie wyros³y z "Klubu Myszki Mickey" i w podobny sposób poprowadzi³y swoje kariery. I pomimo, i¿ Britney mia³a w jej trakcie wiêcej zakrêtów, to i tak zdecydowanie przebi³a kole¿ankê. We wszystkim, pocz±wszy od ilo¶ci sprzedanych p³yt, koñcz±c na wygl±dzie. Dlatego przy porównywaniu tej pary Facebook na pewno nie k³amie. 

Placido Domingo vs Jose Careras (8.578 do 8.459 LT)
Dwaj wielcy ¶piewacy pod wzglêdem lajków id± ³eb w ³eb. Ten pojedynek bêdzie fascynowa³ tak d³ugo dopóki który¶ z nich nie umrze i ty sam nie przyci±gnie do siebie grona po¶miertnych fanów swojego talentu. Wiêksze szanse na zwyciêstwo ma m³odszy o 5 lat, Careras. Ale czas poka¿e, czy moje ¶miertelnie powa¿ne typy bukmacherskie siê sprawdz±.

JEDZENIE
Hamburger vs Hot Dog (10.053 do 27.122 LT)
Wynik cokolwiek kontrowersyjny. Moim zdaniem kotlet w bu³ce zawsze bêdzie lepszy ni¿ parówa w bagietce. No có¿... Po raz kolejny potwierdza siê, ¿e s± gusta i gu¶ciki.

Pizza vs Spaghetti (9.943.436 do 34.665 LT)
W³oska kuchnia cieszy siê na ca³ym ¶wiecie ogromn± popularno¶ci±. Ale ¿eby prawie 10 milionów osób polubi³o na Facebook jedno z jej dañ ?! Kosmos i przyk³ad zgubnego wp³ywu kultury popularnej na m³odzie¿. Szczególne bêcki powinni dostaæ producenci "Wojowniczych ¯ó³wi Ninja", którzy przed wiele lat promowali w¶ród dzieci zwyczaj jedzenia okr±g³ego podp³omyka z dodatkami.

Rosó³ vs Flaki (2.016 do 295 LT)
Niedziela bez roso³u, to jak poranek po imprezie bez kaca. Niby najprostsza do zrobienia zupa, a w ca³ym ¿yciu tylko kilka razy jad³em naprawdê dobry rosó³. Z kolei, je¶li chodzi o flaki to wielkim fanem nie jestem. Wygl±da to s³abo, smakuje (przewa¿nie) niewiele lepiej, wiêc niech tym daniem zachwycaj± siê koneserzy. Ja podziêkuje...

Sernik vs Szarlotka (43.081 do 17.445 LT)
To jest dopiero odwieczny spór ! Sernik i szarlotka to dwa najcudowniejsze przysmaki, które kiedykolwiek wymy¶lono. Maj±c do wyboru jedno i drugie... biorê oba. Widaæ internauci woleli nie komplikowaæ sobie ¿ycia i jednoznacznie opowiedzieli siê po jednej s³odkiej stronie.

PI£KA NO¯NA
Ajax Amsterdam vs Feyenoord (230.353 do 40.796 LT)
He he he... - tyle wystarczy za ca³y komentarz.

Real Madryt vs FC Barcelona (20.372.486 do 25.865.140 LT)
"Kosmiczna" Barcelona pokona³a "Galaktyczny" Real. Pojedynki obu zespo³u w ostatnim sezonie rozpali³y kibiców na ca³ym ¶wiecie do czerwono¶ci. Mnie równie¿, choæ te¿ bez przesady (np. Superpucharu Hiszpanii nie ogl±da³em, przyznaje siê bez bicia). Jednak sam gdybym mia³ wybieraæ to z dwojga z³ego zawsze wybiorê FCB.

Cristiano Ronaldo vs Leo Messi (35.025.595 do 25.865.140 LT)
O zwyciêstwie popularnego "¯elusia" zdecydowa³y bez w±tpienia Panie. Bo chyba nikt nie ma w±tpliwo¶ci, kto z tej pary jest lepszy pod wzglêdem pi³karskim...

Champions League vs Europa League (1.101.882 do 113.490 LT)
Kolejny wska¼nik, który pokazuje jaka przepa¶æ dzieli obie presti¿owe imprezy. A w kolejnych latach, je¶li nie powstanie ekskluzywna Super Liga, problem bêdzie siê jeszcze mocniej pog³êbia³.

SPORT
Koszykówka vs Siatkówka (12.120.274 do 4.073.826 LT)
Siatkówka jest jak piwo Lech. Tylko dla dzieci i kobiet w ci±¿y. Koszykówka jest jak piwo Wojak. Dobra jest... i tyle.

Letnie Igrzyska Olimpijskie vs Zimowe Igrzyska Olimpijskie (601 do 832 LT)
Kolejne zaskoczenie. Kto wie, czy nawet nie wiêksze ni¿ pora¿ka U2 z RHCP. Wynik szczególnie dziwi, je¶li we¼miemy pod uwagê kryterium liczbowe. W pekiñskich Letnich Igrzyskach Olimpijskich wziê³o udzia³ 11 128 sportowców z 204 pañstw ¶wiata. Podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver wyst±pi³o "zaledwie" 2632 sportsmanów i sportsmanek z 82 krajów. Ró¿nica kolosalna, która powinna prze³o¿yæ siê na popularno¶æ obu imprez. A tu zonk i potwierdzenie niezapomnianych s³ów Szekspira, ¿e s± "rzeczy na niebie i na ziemi, o których siê filozofom nie ¶ni³o".

Pi³ka wodna vs P³ywanie synchroniczne (13.016 do 3.023 LT)
Z jednej strony faceci w ¶miesznych czepkach graj± w wodn± odmianê pi³ki rêcznej, z drugiej panie w pe³nym makija¿u wykonuj±ce pod i nad wod± serie bardziej lub mniej skoordynowanych ewolucji. Z dwojga g³upiego, chyba jednak Waterpolo lepsze.

Jogging vs Rower (645.035 do 1.864.006 LT)
S³owo "rekreacja" jest najlepszym wytrychem dla wszystkich, którzy s± na bakier z uprawianiem sportu. Jest kluczem, dziêki któremu mo¿na zbyæ ka¿de pytanie o aktywno¶æ fizyczn±. Gorzej, je¶li kto¶ bêdzie potrzebowa³ szczegó³ów i opisu owej "rekreacji". Wtedy wyj¶cia s± dwa. Mo¿na powiedzieæ, ¿e siê biega (co nie musi byæ prawd±) lub je¼dzi na rowerze (co tym bardziej nie musi zgadzaæ siê z rzeczywisto¶ci±). Opcja druga jest o tyle bezpieczniejsza, ¿e zamyka drogê do dociekania. W przypadku opcji nr. 1 pytania, zazwyczaj, mno¿± siê jak króliki w okresie godowym. I znów Facebook powiedzia³ nam prawdê.
 
HISTORIA
Napoleon vs Wellington (12.654 do 891 LT)
Napoleon jest XVIII i XIX wiecznym odpowiednikiem Hitlera. Mia³ ¶mia³y i umówmy siê dosyæ brutalny plan zaw³adniêcia ¶wiatem, który do pewnego momentu realizowa³ perfekcyjnie. Niestety potkn±³ siê w Hiszpanii i Rosji, co ostatecznie spowodowa³o, ¿e umar³ jako przegrany, samotny cz³owiek. Pozosta³a jednak legenda. Dla wielu u¿ytkowników Facebooka, w tym dla mnie fascynuj±ca. Natomiast Wellington zawsze wydawa³ siê kim¶ obcym. Kim¶ z kim na pewno nie napi³bym siê wódki. No chyba, ¿e by³by to Wellington w wydaniu Stephena Fry'a z "Czarnej ¯miji". Wtedy by³oby to co¶ zupe³nie innego.

Francisco Franco vs Antonio Salazar (4.135 do 514 LT)
Okrutni dyktatorzy, a ró¿nica w popularno¶ci znaczna. Có¿, mo¿e Hiszpanie bardziej ni¿ Portugalczycy ho³duj± zasadzie wypowiedzianej kiedy¶ przez Franklina Delano Roosvelta - "Mo¿e to by³ skur..., ale nasz skur..."

Pi³sudski vs Dmowski (3.547 do 1.362 LT)
Dwaj wielcy mê¿owie opatrzno¶ciowi II RP, ale w ciemno mo¿na by³o obstawiaæ, ¿e korespondencyjny pojedynek wygra ten mniej "zohydzony" przez historyków i dziennikarzy. A Pi³sudski, pomimo jego oczywistych zas³ug, wcale taki prze¼roczysty nie by³...

I Wojna ¦wiatowa vs II Wojna ¦wiatowa (2.902 do 6.986 LT)
¯o³nierze z pierwszej wojny siedzieli w okopach ca³ymi dniami i szczytem ich mo¿liwo¶ci bojowych by³ atak gazem musztardowym pod Ypres. ¯o³nierze z drugiej wojny byli mobilni na nieprawdopodobn± skalê. Samoloty, czo³gi, okrêty podwodne, wyrzutnie rakiet, zrzuty spadochronowe, wreszcie bomba atomowa - oni to wszystko mieli obcykane. Na dodatek walki doczy³y siê praktycznie na wszystkich kontynentach ze sporym natê¿eniem. Dlatego te¿ WW2 zawsze bêdzie wy¿ej umiejscowiona w hierarchii zwyk³ego ¶miertelnika ni¿ WW.

SZTUKA
Dawid vs Wenus z Milo (33 do 295 LT)
U¿ytkownicy Facebooka, podobnie jak ja, s± estetami. Wynika z tego prosta zale¿no¶æ, ¿e milej jest ogl±daæ wydatny biust Wenus (nawet je¶li jest bez rêki) ni¿ pomarszczonego wacka Dawida (nawet je¶li w przeciwieñstwie do Wenus nie ma ¿adnych innych uszczerbków).
 
Rembrandt vs Vermeer (16.671 do 5.447 LT)
W tym przypadku ca³± sprawê przes±dzi³o nazwisko. My¶lê, ¿e gdyby zapytaæ 100 przypadkowo spotkanych osób o nazwisko jakiegokolwiek holenderskiego malarza przynajmniej 50 wskaza³oby na Van Gogha i Rembrandta. Vermeera mog³aby wskazaæ niewielka grupa ankietowanych. Przede wszystkim dlatego, ¿e tworzy³ wcze¶niej i tym samym by³ mniej znanym przedstawicielem holenderskiego malarstwa. Oczywi¶cie nie oznacza to, ¿e równocze¶nie by³ w jaki¶ sposób gorszy ni¿ s³ynniejsi nastêpcy. Najlepiej ¶wiadcz± o tym takie obrazy jak "Mleczarka" czy "Dziewczyna z per³±".  

Ekspresjonizm vs Impresjonizm (6.105 vs 18.321 LT)
(Tu mia³a byæ opinia znanego krytyka sztuki, ale nie odpisa³ na mojego maila. ¦winia...)

Kubizm vs Popart (4.396 do 19.053 LT)
Wielbicielem sztuki nie jestem i nawet do takiego miana nie kandyduje. Ale zgadzam siê z wyrokiem Facebookowiczów. Popart, w przeciwieñstwie do Kubizmu, jest przejrzysty i generalnie ma jak±¶ my¶l przewodni±. Kubizm to wolna amerykana zawarta w kszta³cie kostki. I przynajmniej dla mnie, nic wiêcej.

FILM
Batman vs Joker (1.870.549 do 1.534.414 LT)
Z³o jest intryguj±ce, ale to dobro zawsze zwyciê¿a. Nawet, je¶li akcja rozgrywa siê Gotham City.

Grease vs Saturday Night Fever (4.517.129 do 115.657 LT)
John Travolta stworzy³ niezapomniane kreacje w obu filmach, ale tylko w jednym z nich partnerowa³a mu Olivia Newton-John. Kobieta, która by³a marzeniem ka¿dego amerykañskiego nastolatka na prze³omie lat 70-tych i 80-tych. Szczególnie ze wzglêdu na s³ynn± scenê z niemo¿liwie obcis³ymi leginsami na jej jêdrnej pupie. G³ówna rola kobieca w "SNF" by³a obsadzona zdecydowanie gorzej i nawet muzyka Bee Gees niewiele filmowi pomog³a. Równie¿ w notowaniach na Fejsiku.

Al Pacino vs Robert de Niro (2.437.261 do 1.439.843 LT)
Obaj panowie grali u Francisa Forda Coppolii w trylogii "Ojciec Chrzestny". Ale to Pacino gra³ we wszystkich trzech czê¶ciach, a w ostatniej z nich potrafi³ nawet fantastycznie zagraæ atak cukrzycy. Przy okazji, gdyby porównaæ filmografiê obu aktorów i ich wspó³czesne perypetie, ta milionowa przewaga Pacino jest zupe³nie zrozumia³a i wyt³umaczalna. 

Brad Pitt vs Angelina Jolie (45.373 do 921.301 LT)
"Brangelina" mocno trzyma siê na czo³ówkach plotkarskich magazynów i portali, ale z dwójki ma³¿onków u¿ytkownicy Facebooka wy¿ej ceni± Mrs Jolie. Co za tym przemawia ? Na pewno fakt, ¿e córka Jona Voighta ma w swojej kolekcji Oskara za "Przerwan± lekcje muzyki". Brad do tej pory musia³ siê zadowoliæ jedynie dwoma nominacjami. Dla mnie oboje s± znacz±cymi postaciami kina amerykañskiego i bardzo ceniê ich za zdrowe podej¶cie do ¿ycia. Kochaj± siê, maj± spor± gromadkê dzieci, anga¿uj± siê w akcje charytatywne i co najwa¿niejsze nie wpadli w jakie¶ absurdalne historie typu scjentologia. Kurczê, chyba ich "polubiê" w najbli¿szym czasie.

KSI¡¯KA
Ian Fleming vs Alistair McLean (25.664 do 17.045 LT)
Na podstawie ksi±¿ek Iana Fleminga z Jamesem Bondem w roli g³ównej powsta³y a¿ 22 filmy. Z kolei Allistair MacLean mo¿e pochwaliæ siê tylko, albo a¿, 18 produkcjami filmowymi opartymi na swojej twórczo¶ci. Wniosek ? Obaj Panowie byli ¶wietni w swoim fachu i znali potrzeby rynku. Jednak tylko jeden móg³ zgarn±æ palmê pierwszeñstwa. Oczywi¶cie ten, który wykreowa³ Bonda. Jamesa Bonda.

Adam Mickiewicz vs Juliusz S³owacki (5.648 do 1.607 LT)
Mój nauczyciel historii z gimnazjum na pewno podsumowa³by wynik zdaniem - "Wiêkszy sekciarz pokona³ mniejszego sekciarza". Osobi¶cie na lekcjach polskiego przy omawianiu dzie³ obu wieszczów zazwyczaj mia³em ciekawsze rzeczy do robienia ni¿ zastanawianie siê, który by³ bardziej wybitny. Dlatego ten punkt nadobnie przemilczê.

Kucharska vs Telefoniczna (206.383 do 7.685 LT)
W ogóle na pocz±tek pytanie - Kto teraz korzysta z ksi±¿ki telefonicznej ? Poza wyj±tkowymi przypadkami (np. poszukiwaniu na "¿ó³tych stronach" najbli¿szego preparatora zwierz±t, albo innego lokalnego specjalisty w w±sko zakrojonej specjalno¶ci) praktycznie nikt. Za to ksi±¿ki kucharskie powoli wracaj± na szczyty popularno¶ci. Najczê¶ciej w postaci gazetowych dodatków czy internetowych portali, ale fakt jest faktem. A tak z ciekawo¶ci - Pamiêta kto¶ jeszcze tak± ogromn± ceg³ê, kilkusetstronicow± zatytu³owan± "Kuchnia Polska" ? Ach, to by³o co¶...

Biblia vs Koran (9.321.142 do 400.050 LT)
I jak tu nie mówiæ, ¿e katolicy to najwiêksza mafia na ¶wiecie. Na ca³ym ¶wiecie jest to ponad miliard ludzi, a sam± ¶wiêt± ksiêgê lubi na FB ponad 9 milionów osób. Absolutnie niesamowita sprawa...

...jak zreszt± ca³a ta zabawa z tworzeniem lajkowej porównywarki.

P.ES : Coraz bardziej utwierdzam siê w przekonaniu, ¿e wygl±dam na cz³owieka czytaj±cego ksi±¿ki. Albo wszystko przez te przeklête okulary. W koñcu jak inaczej t³umaczyæ fakt, ¿e zawsze (autentycznie !) kiedy przechodzê ko³o taniej ksiêgarni, panie z lizako-drogowskazami "zapraszaj± mnie do ksiêgarni" ?

P.ES 2: Sprawa siê trochê przedawni³a, ale moja pró¿no¶æ i tak domaga siê ujawnienia pewnej sprawy. Otó¿, tadam tadam, jestem w pewien sposób odkrywc± talentu niejakiego Sylwestra Patejuka. Napastnik Podbeskidzia zaistnia³ w mediach po tym jak w ekwilibrystyczny sposób strzeli³ bramkê samej Legii Warszawa. Sta³o siê to we wrze¶niu. Ja natomiast zobaczy³em w tym ch³opaku potencja³ ju¿ w kwietniu 2009 roku i przyzna³em mu za jego wystêp w meczu z Okocimskim Brzesko najwy¿sz± notê z wszystkich graj±cych. Poni¿ej dowody rzeczowe...



P.ES 3: Kolejny raz w swoim ¿yciu platonicznie siê zakocha³em. Tym razem w Kasi Nowickiej, lepiej znanej pod pseudonimem Novika. Piêkna kobieta, a ¿eby tego by³o ma³o ¶wietnie ¶piewa i bije od niej naturalno¶æ. A przynajmniej takie odnios³em wra¿enie stoj±c kilka metrów od sceny podczas jej koncertu.  

  

22:33, flisak1900
Link Komentarze (3) »
¶roda, 28 wrze¶nia 2011
Charlie Harper/Sheen. ¯ycie jak serial

Rysiek Rynkowski  ¶piewa³, ¿e "¿ycie jest nowel±". Bzdura ! Je¶li ju¿, to ¿ycie jest serialem. D³ugim, zawi³ym, pe³nym momentów ekscytacji i jednocze¶nie niezno¶nej monotonii. Lata dziel± ¿ycie na sezony. Miesi±ce - na odcinki, za¶ dni mo¿na przyrównaæ do poszczególnych epizodów. Z nowel±, która z definicji jest krótkim utworem, ¿ycie ma niewiele wspólnego.

Skoro ¿ycie jest serialem (co ustali³em, a Wy macie wybór czy chcecie siê z tym zgodziæ, czy te¿ nie), to warto by³oby siê zastanowiæ, jaki gatunek najlepiej je reprezentuje. Sam sk³ania³bym siê ku sitcomowi. Sta³a scenografia, rzadko zmieniaj±ca siê obsada i najwa¿niejsze - interakcja miêdzy bohaterami oparta na rywalizacji o to, kto komu ukradnie show. Czy¿ nie brzmi to znajomo ? Czy¿ nie jest tak, ¿e dzieñ po dniu uczestniczymy w powtarzalnej komedii sytuacyjnej, gdzie jeden odcinek od drugiego ró¿ni± tylko detale ?

W trakcie dobiegaj±cych w³a¶nie koñca wakacji siêgn±³em po zbieraj±cy znakomite recenzje i ciesz±cy siê nies³abn±c± popularno¶ci± od kilku lat serial "Dwóch i pó³". Typowy sitcom, którego autorami s± Chuck Lorre i Lee Aronsohn odpowiedzialni za sukces takich produkcji, jak "Dharma i Greg", "Roseanne" czy "The Big Bang Theory". Uznani twórcy odnie¶li sukces, gdy¿ zagrali dobrze znanymi kartami. Zebrali utalentowan± obsadê, a rolê "wisienki na torcie" powierzyli absolutnej, choæ w chwili startu serialu nieco przygas³ej gwie¼dzie - Charliemu Sheenowi.

"Dwóch i pó³" to opowie¶æ, a jak¿e, o dwóch braciach. Zupe³nie ró¿nych osobowo¶ciowo, którzy pod wp³ywem niespodziewanych zdarzeñ musz± zamieszkaæ pod jednym dachem. Alan (Jon Cryer) jest rozwiedzionym, nieco fajt³apowatym mê¿czyzn±, zawsze skorym do manipulacji ze strony kobiet. Charlie (w tej roli Sheen) jest jego zupe³nym przeciwieñstwem. Kawaler i hedonista ¿yj±cy pe³ni± ¿ycia, na co pozwala mu wysoka ga¿a inkasowana za tworzenie d¿ingli muzycznych do telewizyjnych reklam i kreskówek dla dzieci. Pije, uprawia hazard i z regularn± czêstotliwo¶ci± wymienia partnerki seksualne (czêsto równie¿ za pomoc± pieniêdzy). Tytu³ow± "po³ówk±" i dodatkiem do duetu braci jest Jake, syn Alana (Angus T. Jones) spêdzaj±cy czas z ojcem i wujkiem podczas weekendów. W trakcie kolejnych sezonów obserwujemy proces jego dojrzewania, które wcale nie jest ³atwe i stawia przed wyborem mêskiego wzorca. Kochaj±cy tata-nieudacznik czy nieodpowiedzialny, choæ prowadz±cy przyjemne ¿ycie wujek. W tle tej z pozoru prostej historii znajduj± siê barwne postacie drugoplanowe - wredna by³a ¿ona Alana, zaaferowana w³asnymi sprawami matka braci, sympatyczna s±siadka-prze¶ladowczyni psychicznie zakochana w Charliem i Berta, bezkompromisowa gosposia.



Przez serial przetoczy³o siê wielu znakomitych aktorów (go¶cinnie nawet sam Sean Penn !), jednak nikt nie móg³ skra¶æ show Sheenowi. Jeden z ulubionych aktorów Olivera Stone'a, nie tyle gra³ Charliego Harpera, co sta³ siê nim. Wielk± sztuk± to nie by³o, gdy¿ Sheen na tyle dobrze zna ¿ycie lekkoducha, ¿e móg³ spokojnie pomagaæ scenarzystom przy pracy nad kolejnymi odcinkami. Wszystko, a mo¿e nawet wiêcej, co znalaz³o siê w serialowym ¿yciu Charliego Harpera, Sheen przerobi³ osobi¶cie. Zwi±zki z gwiazdkami porno - proszê bardzo. Korzystanie z us³ug prostytutek - nie ma problemu. Imprezy z morzem alkoholu - ale¿ oczywi¶cie. Przy okazji mia³ spore problemy z narkotykami, a w 2009 roku s±d skaza³ go za przemoc domow± wobec ¿ony.

Nale¿ê do wielkich fanów talentu aktorskiego Sheena i serce mi siê kraja, ¿e prywatnie to taki pojeb. Po rolach w "Plutonie" czy "Wall Street" móg³ zawojowaæ Hollywood i otrzymywaæ najwa¿niejsze nagrody przemys³u filmowego. Zamiast tego wybra³ pieni±dze i ³atwiejsz± fuchê w kinie klasy B. Kiedy wróci³ na szczyt, w³a¶nie za spraw± "Dwóch i pó³", pokpi³ sprawê po raz kolejny. W trakcie trwania ósmego sezonu prezentowa³ siê tak ¼le pod wzglêdem fizycznym (ze wzglêdu na nawrót sk³onno¶ci do "w±chania" i innych niezdrowych nawyków- sami zreszt± mo¿ecie to oceniæ), ¿e Warner Bros. i twórcy serialu zerwali z nim wspó³pracê. Sheen siê w¶ciek³, bo nagle straci³ kupê ³atwej kasy (niebagatelne 1,8 miliona zielonych za odcinek). Niewybrednie zwymy¶la³ Lorre'a i Aronsohna, a tak¿e - nie wiedzieæ czemu - kolegê z serialu, Jona Cryera. To pogorszy³o sprawê i utwierdzi³o wszystkich, ¿e wyrzucenie Sheena by³o dobr± decyzj± dla serialu i samego, kompletnie zagubionego, nie radz±cego sobie z uzale¿nieniami aktora.



Kilkana¶cie dni temu, stacja CBS wyemitowa³a pierwszy odcinek nowego sezonu "Dwóch i pó³", ju¿ bez Sheena. Epizod by³ przeciêtny, a na dodatek chaotyczny. Jedynym naprawdê zabawnym wyj±tkiem by³ biegaj±cy nago nowy cz³onek obsady, Ashton Kutcher. Nie wró¿ê mu jednak sukcesu. Nawet golizna Kutchera nie uratuje serialu, je¶li bêdzie w nim brakowaæ dobrych gagów. A co z Sheenem ? Có¿ znów (podobno) jest czysty, obie "boginie" (aktorka porno Bree Olsen i graficzka Natalie Kenly) odesz³y z jego willi, zacz±³ normalnie wygl±daæ i najwa¿niejsze - wraca do pracy. Oby na d³u¿ej i z sukcesami na miarê jego talentu.

Charlie Sheenie, pozostañ Charliem Harperem tylko w naszych wspomnieniach ! Mo¿e dziêki temu dostaniesz przed swoj±, raczej pewn±, przedwczesn± ¶mierci± prawdziw± rolê ¿ycia.

P.ES : Historia zatoczy³a ko³o. Dok³adnie o tej samej porze rok temu napisa³em notkê dotycz±c± amerykañskich seriali.

P.ES 2 : UWAGA ! PROROKUJE ! Za 3-4 lata podstawowym stoperem reprezentacji Polski w pi³ce no¿nej bêdzie... Jaros³aw Fojut ze ¦l±ska Wroc³aw. Ogl±da³em wczoraj z bliska jego grê i zrobi³ na mnie znakomite wra¿enie. Zdecydowany, szybki, dobrze graj±cy g³ow±, posiadaj±cy odpowiednie warunki fizyczne. Je¶li bêd± omijaæ go kontuzje i Lenczyk da mu mo¿liwo¶æ regularnej gry mo¿emy doczekaæ siê stopera europejskiej klasy.

P.ES 3 : Czy jest mi kto¶ w stanie wyt³umaczyæ, dlaczego zawsze w trakcie kampanii wyborczej w Polsce zawsze musi byæ taka "ruchawka" ? Nawet rykoszetem dosta³o siê Nergalowi, który owszem swoje ma za uszami, ale przecie¿ w tym ¶miesznym "The Voice of Poland" jest tylko drobnym cwaniaczkiem, który my¶li, ¿e zna siê na ¶piewaniu. Co to komu przeszkadza ? 


18:24, flisak1900
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6